Ankara chce uratować jedność NATO. Erdogan ma jeden atut: Trumpa
Szczyt NATO w Ankarze ma być dla Turcji czymś więcej niż dyplomatycznym wydarzeniem. Erdogan chce pokazać, że Ankara nie jest peryferią Sojuszu, lecz jednym z jego filarów. Pytanie, czy z tureckich ambicji skorzysta także Europa.
„Przybędę na szczyt NATO z szacunku dla prezydenta Erdogana. To wielki lider, bardzo silna osobowość, silna armia (…). Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak silne jest tureckie wojsko” – tymi słowami prezydent USA Donald Trump potwierdził, że zamierza pojawić się na rozpoczynającym się szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego. Gdy tylko Air Force One z Trumpem na pokładzie dotknie płyty lotniska w Ankarze, spełni się pierwsze z tureckich założeń co do szczytu – pokazanie, że jak Turcy zabierają się za organizację jakiegoś wydarzenia, to „dowożą” bez względu na okoliczności.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.