We wspólnym interesie
Czas pracy - kompromis trudny, ale konieczny
Dobre imię gminy kosztem biznesu. Granicę wyznaczy Sąd Najwyższy
W marcu minie już pół roku od rozpoczęcia działalności przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy. Tymczasem nadal tak naprawdę nie wiadomo, jak będą wyglądać nowe regulacje. Bo to, że powinny być one elastyczne, nie ulega wątpliwości. Jednak, czy taki efekt uda się osiągnąć, trudno powiedzieć. Z doświadczenia wiemy, że gdy dochodzi do merytorycznych dyskusji między partnerami społecznymi, zaczynają się spory. Firmom zależy bowiem na przepisach, które pozwolą dopasowywać się do zmiennych warunków gospodarczych. Z kolei związkom zawodowym - na większej stabilizacji zatrudnienia.
W takiej atmosferze trudno będzie wypracować kompromis w obszarze czasu pracy. A tu zmiany są szczególnie potrzebne. Przy czym nowe regulacje dotyczące czasu pracy, o czym piszemy w dziale Kadry i płace, powinny być prostsze i bardziej zrozumiałe zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Wtedy łatwiej je będzie stosować, a tym samym istnieje szansa, że zmniejszy się liczba nieprawidłowości wykrywanych przez Państwową Inspekcję Pracy.
Komisja kodyfikacyjna dostała na przygotowanie nowych regulacji 18 miesięcy. Pytanie, czy do marca przyszłego roku uda się jej stworzyć takie przepisy o czasie pracy, które zadowolą wszystkie strony dialogu społecznego. Warto podkreślić, że zdaniem wielu ekspertów problematyka czasu pracy jest obecnie przeregulowana. Z tego samego założenia wychodził również resort pracy, który od lat odmawiał uzupełniania obecnego kodeksu pracy, i to nawet wówczas, gdy wnioski w tym zakresie składała PIP.
Oczywiście najlepsza ustawa nie jest w stanie uregulować wszystkich sytuacji, z jakimi na co dzień mamy do czynienia. Jeśli dojdzie do poważnego sporu między stronami, ten najczęściej przenosi się na wokandę. I to sąd ostatecznie decyduje, kto ma rację.
No właśnie - czy gmina w obronie swojej renomy może się domagać zamknięcia przedsiębiorstwa, które psuje jej dobrą opinię? Otóż Wrocław twierdzi, że jego pozew o zaprzestanie prowadzenia działalności gospodarczej godzącej w dobra osobiste gminy był jak najbardziej zasadny. Podobnie uważa prokurator regionalny, który właśnie złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną na niekorzystny dla miasta wyrok w sądzie apelacyjnym. Przy czym losem skargi jest zainteresowana nie tylko stolica Dolnego Śląska, lecz także inne duże miasta, które też chcą podążyć tą drogą. Tym bardziej że pojawiają się szanse na wygraną przed SN. A to wszystko za sprawą zmieniającej się ostatnimi czasy linii orzeczniczej, o czym piszemy w dziale Samorząd i administracja.
Zapraszam państwa do lektury.ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.183000100.801.jpg@RY2@
Urszula Wróblewska
sekretarz redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu