Po komoruskiej stronie mocy
W kwestii Wałęsy sprawa jest dość prosta - ktoś miał rację, ktoś jej nie miał. Rację mieli np. Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz i im należą się po prostu przeprosiny ze strony licznych tych, którzy imputowali autorom głośnej książki o Wałęsie wszystko, co najgorsze. Przeprosiny łatwe nie będą. Obu panów nietrudno usytuować po jednej ze stron światopoglądowego i politycznego konfliktu - niemiła musi być świadomość, że biegnąc z przeprosinami, jednocześnie wzmacnia się Obóz Wroga. Wyjścia jednak nie ma. Lech Wałęsa był wielkim bohaterem, ci, którzy bronili go przed "podłymi" i "małostkowymi" zarzutami o "rzekomą współpracę z SB", są nieraz bardzo przyzwoitymi i zasłużonymi ludźmi, z kolei wielu atakujących Wałęsę robiło to z intencją polityczną lub z zawiści wobec tzw. salonu, do którego prawem kaduka wrzucono nagle pierwszego przewodniczącego Solidarności. Nie wynika jednak z tego, żeby w jakiejkolwiek sprawie opinia akurat dominującej w mediach grupy środowiskowej miała zamykać usta drążącym prawdę historykom, z prawicy czy z lewicy. Cenckiewicz i Gontarczyk dotarli do niewygodnych dokumentów i napisali niewygodną prawdę. Lepiej, by się pomylili, ale się nie pomylili. Próba podtrzymywania postawy moralnego oburzenia wobec nich stanowi li tylko objaw moralnego schorzenia sporej części dawnej elity opinii publicznej. Z jednej strony elita ta chętnie rozdrapywała narodowe (najchętniej właśnie narodowe) rany, kiedy jej to odpowiadało, z drugiej wściekała się, kiedy rany rozdrapywał ktoś nieautoryzowany. Panie i panowie, ta gra w monopol skończona.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.