16_luty_2021____Praworządność po myśli Berlina
C hociaż istnieją unormowania dotyczące przestrzegania zasad, na które umówili się członkowie UE w art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej – daje on wyłączną kompetencję Radzie Europejskiej do uznania jednomyślnie, że w danym państwie członkowskim doszło do poważnego i trwałego naruszenia wartości, o jakich mowa w art. 2 traktatu – Komisja Europejska, przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel wraz z częścią krajów starej Unii dążą do pozatraktatowej zmiany tej procedury, przenosząc je do kompetencji Komisji Europejskiej i zatwierdzenia przez Radę większością kwalifikowaną. Konkluzje zakończonego szczytu UE niestety nie zamykają dyskusji i rodzą wątpliwości, czy propozycja rozporządzenia w najbliższym czasie nie wróci. Gdyby tak się stało, to byłby bezprecedensowy akt pogwałcenia traktatów, co samo w sobie jest groteską. Forsujący tę ideę politycy w imię praworządności w blasku fleszy zamierzają na niewyobrażalną skalę tę zasadę złamać, procedując takie propozycje bez zmiany traktatów.
Pomimo oczywistego złamania traktatów propozycja jest cały czas poważnie traktowana, polska opozycja podnosi głosy, że przecież rządzący przestrzegający prawa nie powinni bać się zasady „praworządności”. Tylko że z tą praworządnością będzie jak z „mową nienawiści” czy postulatami skrajnej lewicy, jak małżeństwa jednopłciowe, adopcja dzieci jako „prawa człowieka” dla nich, pojęcia-wytrychy rodem z Orwella. Byłaby interpretowana jednostronnie, z perspektywy poglądów politycznych i bieżących interesów. Stanowiłaby narzędzie niespotykanego nacisku na państwa członkowskie, ponieważ Komisja Europejska na podstawie swoich subiektywnych odczuć zawieszałaby państwom członkowskim wynegocjowane i należne środki budżetowe. Nie jest to teza gołosłowna, ponieważ w sporze o polską reformę sądownictwa mamy już wiele dowodów na arbitralne działania nie tylko Komisji Europejskiej, ale również Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Nie ma wątpliwości, że w całej sprawie nie chodzi o żadną praworządność, ale o polityczne narzędzie nacisku na państwa członkowskie o niespotykanej dotychczas skali. Narzędzie, które praworządność zdefiniuje jako prawo silniejszego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.