Kamienie będą wołać o prawdę w Kościele
N awoływanie do obrony szańców różańcowych i obrony tradycji nie sprzeda się dobrze, gdy mamy będą na widok księdza mocniej ściskały dziecko za rękę. Czy Kościół nie stanie się z czasem kulą u nogi polskiej prawicy, chociaż na razie jest jednym z jej filarów?
Do zadania sobie i państwu tego pytania sprowokował mnie tekst Tomasza Terlikowskiego („Plus Minus”, 12 czerwca) o raporcie, z którego wynika, że kościelni liderzy „traktowali osoby skrzywdzone seksualnie jak wrogów Kościoła, odmawiali brania odpowiedzialności za lokalne struktury, bagatelizowali liczbę ofiar, a wszystko to w imię obrony dobrego imienia instytucji”. Ba, chodzi o najliczniejszą konferencję wspólnot baptystów w południowych stanach USA. Gdzie Rzym, gdzie Krym – spyta czujny czytelnik, co ma wspólnego trzeszczenie u konserwatywnych baptystów z chrzęstem w polskim Kościele? Otóż, jak prosto i celnie pisze Terlikowski, zrozumienie zła moralnego pedofilii przyszło do Kościołów z zewnątrz.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.