Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

O tym, dlaczego czerwona farba w dyplomacji nie ma znaczenia

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

P o tym, gdy 7 czerwca 1927 r. na warszawskim dworcu zamordowany został – przez białogwardyjskiego działacza Borysa Kowerdę – ambasador ZSRR Piotr Wojkow, bolszewicka Moskwa wydarzenie ogłosiła mianem „aktu wojny”. Tego samego dnia w stan gotowości postawiono Chłopsko-Robotniczą Armię Czerwoną. Zamordowany dyplomata nie należał do polonofili. Jako członek powołanej na mocy traktatu ryskiego komisji, której zadaniem był zwrot mienia zagrabionego przez Rosję w czasie zaborów, dał się poznać jako kreatywny zwolennik sabotowania tego procesu. Feralnego dnia na warszawskim dworcu towarzyszył on wydalonemu za szpiegostwo z Londynu sowieckiemu chargé d’affaires Arkadijowi Rozengolcowi (wówczas Brytyjczycy zerwali zresztą stosunki dyplomatyczne z ZSRR).

Polskie władze podejrzewały, że za zabójstwem stał sowiecki wywiad wojskowy, który dążył do pogorszenia stosunków z Warszawą, a Kowerda miał być tylko instrumentem w tej grze. Tezy tej nie potwierdzono jednoznacznie do dziś. Niemniej jednak po zabójstwie ZSRR zawiesił rozmowy o pakcie o nieagresji i zablokował proces zwrotu polskiego majątku. Kreml przekonywał, że Polska jest siedliskiem białych spiskowców i nie może być wiarygodnym partnerem. Nic nie dały tłumaczenia, że Wojkow systematycznie odmawiał ochrony policyjnej. Argumentem nie było zorganizowane z honorami odprowadzenie ciała do pociągu, który przewiózł trumnę do ZSRR.

Poniedziałkowe upokorzenie ambasadora Siergieja Andriejewa na szczęście nie skończyło się niczym poważnym. Przebiegało jednak według podobnej logiki. W trudnych czasach osoba niedysponująca paszportem Rzeczypospolitej dokonała aktu, który potencjalnie wpłynie na relacje dyplomatyczne Warszawa–Moskwa. Nie ma sensu dociekanie motywów ukraińskiej aktywistki, która wylała farbę na Andriejewa. Ma sens policzenie tego, czym skończy się całe zamieszanie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.