Populizm kredytowy w rozkwicie
K i edy stopy procentowe (i inflacja) były zbliżone do zera, przestrzegaliśmy – i było takich głosów wiele – że eldorado dla kredytobiorców, jakim jest bardzo niski koszt pieniądza, choć jest rekordowo długie, to jednak nie będzie trwać wiecznie. Właściwie: im dłużej stopy były niskie, a potem nienaturalnie niskie (o czym za chwilę), tym większe było prawdopodobieństwo, że ruszą dynamicznie w górę. I tak się, oczywiście, stało. To nic niezwykłego. Jeśli coś było anomalią, to wyjątkowo długi czas z niewiarygodnie niską inflacją i jeszcze dłuższy – z niewiarygodnie niskimi stopami.
W tym kontekście kilka spostrzeżeń:
1. To prawda: inflacja wystrzeliła ponad poziom, do którego w ostatnich latach przywykliśmy (choć bywało, niestety, znacznie gorzej). Ale stopy są… wciąż relatywnie niskie. One są oczywiście „wysokie” dla kogoś, kto zaciągał kredyt, kiedy były zbliżone do zera (a realnie ujemne!). Nawet teraz stopy NBP są jednak o ponad połowę niższe niż inflacja. Wielu kredytobiorców musiało zaciskać zęby i spłacać zobowiązania, kiedy stopy były wyższe lub znacznie wyższe niż teraz, a inflacja niższa (co hamowało wzrost wynagrodzeń).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.