Dziennik Gazeta Prawana logo

Odpowiedź autora

11 lutego 2022

Emerytura alimentacyjna w omawianej formie nie premiowałaby samego wychowywania dzieci, lecz ich przyszłą zamożność, gdyż byłaby uzależniona od wysokości ich zarobków, gdy już dorosną. Tymczasem dochody jednostki w dużej mierze wynikają z zamożności rodziny, z której ona pochodzi. Tak więc emerytura w takiej formie zwiększałaby świadczenia bogatszych emerytów, czyli powiększała nierówności. Polityka zwiększająca nierówności ekonomiczne mogłaby być uzasadniona, gdyby realizowała jakiś ważny cel społeczny. Jednak sam prof. Gwiazdowski słusznie zauważa, że to rozwiązanie nie doprowadziłoby do zwiększenia dzietności w Polsce. Nie ma więc żadnego uzasadnienia.

Zgadzam się z profesorem, że wychowanie dzieci to niezwykle ważna rola społeczna, którą należy doceniać. Między innymi z tego powodu, że w przyszłości staną się one płatnikami składek. Dlatego też ważna jest polityka prorodzinna finansowana z podatków wszystkich obywateli, także tych bezdzietnych. Tak jak jest w przypadku świadczenia 500+. Istnieją także ulgi podatkowe na dzieci i wyprawka szkolna. Z danin płaconych przez wszystkich podatników, również bezdzietnych, są utrzymywane publiczne żłobki, przedszkola czy szkoły. Rodziny należy więc wspierać z publicznych pieniędzy, nawet na większą skalę niż teraz, tyle że w czasie, gdy te dzieci wychowują. Po pierwsze dlatego, że właśnie wtedy mają większe potrzeby finansowe. Po drugie, ponieważ wsparcie rodziców w wieku reprodukcyjnym faktycznie może zwiększać dzietność. W przeciwieństwie do emerytury alimentacyjnej.

Pozostało 70% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.