Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zegar tyka dla wszystkich

Zegar tyka dla wszystkich
fot. Bahmut Pavlo/Ukrinform/Abaca Press/Forum
4 sierpnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Coraz większa grupa krajów zaczyna aktywnie działać na rzecz końca wojny w Ukrainie. To znak, że prawie nie ma już takich, które nie byłyby nią zmęczone. Problem w tym, że na razie prawie każdy inaczej sobie ów koniec wyobraża

Niespełna tydzień temu światowe media obiegła informacja, że Arabia Saudyjska zaprasza do siebie kraje zainteresowane rozmowami o pokoju. Niemal natychmiast udział w zaplanowanym na 5 i 6 sierpnia w spotkaniu zadeklarowało ok. 30 państw, m.in. Stany Zjednoczone i Ukraina, Wielka Brytania i Polska, ale także ważni przedstawiciele globalnego Południa: Indie, Brazylia i RPA. Gospodarze akcentowali w swych komunikatach, że zależy im na udziale Chin. I ostentacyjnie pominęli Rosję.

Czołganie Kremla

Niektórzy komentatorzy się zdziwili: jakże to, rozmawiać o pokoju bez jednej ze stron konfliktu? Przecież to nieracjonalne! Inni dodali dwa do dwóch, wskazując, że to kara wymierzona Moskwie przez Saudów za złamanie uzgodnień w sprawie ograniczenia wydobycia ropy, aby podbić jej cenę. Arabia Saudyjska wywiązała się ze swojej części, zmniejszając dostawy o 500 tys. baryłek dziennie w ciągu miesiąca. Natomiast Rosja zredukowała swoje jedynie o 300 tys. baryłek, tłumacząc potem pokrętnie, że eksportuje „stare zapasy”, i starając się zarobić na wzroście cen. Dodatkową korzyścią – kto wie, czy nie ważniejszą z rosyjskiego punktu widzenia – była okazja do przejęcia niektórych klientów arabskiego partnera. Rosjanie obchodzą bowiem sankcje dzięki cichej pomocy Chin oraz tzw. tankowcom widmom. Przychody rosyjskiego budżetu z tytułu eksportu ropy i tak spadły jednak w pierwszym półroczu 2023 r. niemal o połowę r/r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.