Wyśledzić Wielkiego Brata
K to, kiedy i po co – pacjenci lada moment będą mogli sprawdzić, kto podglądał ich dane medyczne. I czy na pewno było to w trosce o ich zdrowie. Świetnie, że takie rozwiązanie wchodzi. Szkoda tylko, że tak późno, kiedy już nikt nikomu nie ufa. A dane mogą być wykorzystywane w rozgrywkach politycznych, zaś Polki boją się przyznawać, że są w ciąży, choć to podstawowa informacja medyczna.
Jeszcze jakiś czas temu zdanie, że dane medyczne mogą ratować życie, wydawałoby się truizmem. W obecnej atmosferze może warto o tym przypomnieć. – „Proszę zobaczyć, co się dzieje z dzieckiem” – taki telefon otrzymali w środku nocy zaskoczeni rodzice z jednego ze szpitali psychiatrycznych. Lekarz otrzymał sygnał o zagrożeniu samobójczym z mediów społecznościowych i mógł sprawdzić w bazie danych szpitalnych dane personalne opiekunów. Dziecko zostało uratowane. – Pacjenci regularnie mylą choroby, leki, które przyjmują. Odkryłem skalę tego, dopiero jak mogłem weryfikować dane z tym, co jest zapisane w ich dokumentacji medycznej – mówi mi jeden z lekarzy. Albo inna historia: matka podtruwała dziecko. Ciągle trafiało do różnych szpitali z podobnym problemem. Klasyczny syndrom Münchhausena. Krążyła między szpitalami. Wykrycie sprawy było niemal niemożliwe, w końcu w jednym ze szpitali lekarze i pielęgniarki nabrały podejrzeń i oddzielono dziecko od matki. Natychmiast zaczęło zdrowieć. Dostęp do danych rozwiązałby sprawę o wiele szybciej. To tylko kilka przykładów, z których jasno wynika, że pracownicy medyczni powinni mieć pełen dostęp do naszej dokumentacji medycznej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.