Otóż, system nie zadziałał, dziecko nie żyje
W sieci na temat śmierci ośmioletniego chłopca wszystko już zostało powiedziane, ujawnione. I osądzone. Ludzie wymieniają się danymi osobowymi, adresami, zdjęciami nie tylko ojczyma Kamila, jego „matki”, ale też ciotki, wujka. Samozwańczy szeryfowie rzucają, co należy uczynić, by winnych nie ominęła kara. A ta musi być dotkliwa.
W sieci są też dane dyrektorki szkoły, do której chodziło dziecko, wychowawczyni. Są namiary na pracowników socjalnych, na sędziów sądu rodzinnego, którzy mieli na wokandzie sprawę rodziny chłopca.
Trwa też dyskusja o biologicznym ojcu. Czy na pewno jest tak kryształową postacią, za jaką teraz chce uchodzić. Bo w końcu, z jakichś powodów, dziecko nie było przy nim, tylko przy matce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.