Przyjaźń oznacza szczerość
N iektórzy twierdzą, że polityka nigdy, w żadnych okolicznościach, nie może być bezinteresowna, jeśli ma być skuteczna. Wszystko powinno odbywać się wedle reguły „ja tobie, ty mnie”. Dlatego należy pomagać Ukrainie, ale za coś – realizując pewne cele. Na przykład: dajemy czołgi, lecz oczekujemy gestów związanych z trudną wspólną historią. Mnie się jednak wydaje, że wojna i związane z nią okrucieństwo z jednej strony, a cierpienie z drugiej uzasadniają o wiele mniej polityczne, a bardziej ludzkie podejście – jakie zresztą u nas zdecydowanie dominuje. Ponadto może być też tak (choć wiem, że to naiwne założenie), że bezinteresowna pomoc w dłuższej perspektywie przynosi lepsze owoce niż wymuszone, a więc i w jakiejś mierze udawane, deklaracje i ustępstwa. Istotne znaczenie i sens mają one przecież tylko wtedy, gdy są wyrazem głębszej refleksji, zrozumienia, a najlepiej – gdy płyną z serca.
Tak tedy powinniśmy kontynuować nieograniczoną i bezinteresowną pomoc dla Ukraińców i dla Ukrainy. Bez warunków i zastrzeżeń. Bez kalkulacji i oczekiwań, za to w imię przywoływanego często braterstwa lub przyjaźni.
Jeśli tak, to czy zważywszy na to oraz na wojnę, na okoliczności, powinniśmy – przynajmniej na jakiś czas – zapomnieć o przeszłości, o dramatach, które ją naznaczyły? Czy nie lepiej teraz o nich milczeć?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.