Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

E-recepta a polska racja stanu

27 kwietnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W życiu nie ma przypadków. Takie można odnieść wrażenie, obserwując wzmożenie, jakie zapanowało po tym, jak resort zdrowia postanowił pochylić się nad przepisami regulującymi zasady pozyskiwania w sieci e-recept. I żeby była jasność: nie chodzi o sytuację, w której pacjent kontaktuje się ze swoją przychodnią i telefonicznie prosi swojego lekarza prowadzącego o przedłużenie leków, które stale przyjmuje. Tego rodzaju usługa funkcjonuje od dawna w POZ, także w podmiotach działających komercyjnie. Nie mówimy tu również o sytuacji, w której pacjent zamawia teleporadę, czyli konsultację przez telefon. Ona również istnieje, w czasie pandemii ratowała system, gdy placówki nie pracowały w normalnym trybie. Choć nawet ona, gdy opadło największe zagrożenie związane z koronawirusem, znalazła się w ogniu krytyki, że niektóre poradnie nadmiernie z niej korzystają. Bo w końcu nie ma nic lepszego niż bezpośredni kontakt lekarza z chorym. Co warto dodać, przy tej usłudze poradnie wypracowały jasny system: gdy pacjent zamawia teleporadę, lekarz ma obowiązek kontaktu z nim o ustalonej godzinie. Jeśli trzykrotnie to się nie powiedzie, uznaje się, że porady nie było.

Regulacja ma dotyczyć podmiotów, które swoją działalność sprowadziły wyłącznie do usług online i których adres w przeważającej większości figuruje tylko w KRS. Nie ma więc stacjonarnej przychodni, nie ma numeru telefonu, pod który może zadzwonić pacjent, skonsultować się, gdy dopadną go wątpliwości w kwestii leku, który dostał. Jest natomiast ankieta, która stanowi podstawę do wystawienia e-recepty czy e-zwolnienia. Jak licha to podstawa, pisaliśmy w DGP, przytaczając, że sprowadza się do kilku prostych pytań, które (co podkreślali rzecznik praw pacjenta, izby lekarskie) nie są wywiadem medycznym. Pisaliśmy, że kluczowa jest opłata, która rozpoczyna „realizację zamówienia”, i że choć na stronach oferujących e-recepty stoi, że zamawiamy konsultację, podczas której lekarz może zdecydować o wystawieniu recepty, nie ma kontaktu z medykiem. Nasz redakcyjny rekord, od przelania pieniędzy do uzyskania kodu na receptę, to… 3 minuty. A, jak ustaliliśmy, rekordziści wystawili ich tą drogą tysiące.

Teraz z kampanią, która ma zatrzymać prace resortu, ruszył Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, argumentując, że to zamach na świetnie rozwijającą się gałąź gospodarki. Więcej – to zamach na polski kapitał, a „niepotwierdzone doniesienia medialne” uderzają w niego bezpodstawnie. Prezes ZPP przekonuje, że nie chce szerzyć teorii spiskowej, ale… może to jest przygotowywanie gruntu pod kapitał zagraniczny? Cóż, w tej teorii pewne jest to, że faktycznie jest spiskowa, a firmy pośredniczące w wystawianiu e- recept i e-zwolnień rozwijają się prężnie. Konkurują między sobą, oferując zniżki i kody rabatowe na kolejne zamówienia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.