Bez zaskoczeń, bez złudzeń, bez nadziei
T en felieton powinien napisać ktoś inny. Na przykład młody stażysta, który dziś dołączył do DGP, przybysz z innego kraju o ugruntowanej tradycji demokratycznej, albo dziecko po podstawówce, które poznaje teoretyczne podstawy funkcjonowania państwa, trójpodział władzy etc. Wszystkim im z pewnością łatwiej byłoby się szczerze oburzać, dobierać dosadne sformułowania i wieszczyć koniec demokracji. Taka właśnie powinna być reakcja na ujawniony w poniedziałek kolejny odcinek serialu pt. „rzekome” e-maile Dworczyka. Ale nie będzie.
Tym razem minister Michał Dworczyk „rzekomo” informuje swojego pryncypała o efektach rozmów z towarzyskim odkryciem sezonu Jarosława Kaczyńskiego, Julią Przyłębską – prezes Trybunału Konstytucyjnego – na temat trzech spraw, którymi jej trybunał się zajmuje. Skutki spodziewanych orzeczeń dla budżetu są niebagatelne. Jak wynika z „rzekomego” e-maila, wyrok w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953 mógł kosztować budżet od 250 mln zł do 1,5 mld zł, ale – jak 7 stycznia 2019 r. Dworczyk informował premiera – można odetchnąć, bo orzeczenie „na razie odroczone”.
Tak samo jak rozstrzygnięcie skargi konstytucyjnej dotyczącej świadczenia opiekuńczego dla rodzica niepełnosprawnego dziecka. Zasiłek ten w świetle przepisów był zbytkiem łaski ze strony państwa, jeśli ów rodzic miał… rentę lub emeryturę. Na szczęście i tu nasz minister miał dobre wiadomości dla premiera: orzeczenie, które mogło generować wydatki na poziomie 5 mld zł (ciekawe, w perspektywie ilu lat), zostało odroczone do 19 lutego 2019 r. Jakaż musiała być później radość, gdy się okazało, że ostatecznie niekonstytucyjność kwestionowanych zasad została stwierdzona dopiero w czerwcu 2019 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.