Biznesplan dla poety
Specjalne wsparcie państwa dla twórców kultury? Nie tak szybko. Twórcy powinni być traktowani jak przedsiębiorcy. A przedsiębiorcy powinni być traktowani lepiej
To naprawdę harówka. Etat i praca twórcza? Nie ma porównania – przekonuje mnie Agata Napiórska, autorka „Jak oni pracują”, dwutomowej serii wywiadów z twórcami polskiej kultury. Autor kryminałów Zygmunt Miłoszewski, wokalistka soulowa Paulina Przybysz i artystka performatywna Katarzyna Kozyra – to tylko trzy ze stu osób, które opowiedziały Napiórskiej, jak jest naprawdę w „gospodarce kreatywnej”.
Rozmawiamy w małej kawiarni na Starych Bielanach. Sobota. 10.00 rano. Gdy większość Polaków właśnie odsypia pracowity tydzień albo szturmuje sklepy (jutro niedziela niehandlowa), relatywnie niewielka, lecz niezwykle ważna grupa ludzi narzuca kolejną warstwę farby na płótno, wystukuje następny akapit nowej powieści, wysyła nową porcję ofert na festiwale muzyczne czy przygotowuje wernisaż. Tworzy dzieła albo próbuje je sprzedać. – W przypadku twórców praca rozkłada się często na wszystkie dni tygodnia i na wszystkie pory dnia. Nie jest i zazwyczaj nie może być unormowana z zewnątrz tak jak praca etatowa. Dlatego twórcy to mistrzowie samodyscypliny. To, że działają tylko w przypływie natchnienia, pomiędzy jednym a drugim knajpianym maratonem, to mit. Ich praca, często tytaniczna, nie zawsze się opłaca. Nie wszyscy mają status równy Miłoszewskiemu czy Kozyrze i muszą naprawdę walczyć o byt – zauważa Napiórska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.