Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czarna komedia węglowych omyłek, czyli politycy we mgle

15 maja 2019
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

S m og czy zmiany klimatu, co za różnica. Można by tak rzec, przyglądając się ostatnim wizerunkowym potknięciom polityków po obu stronach barykady. Wystarczyła jedna prowokacja Greenpeace, by obnażyć merytoryczne braki wśród parlamentarzystów, którzy w kwestii ekologii dalej okazują się być jak dzieci w (smogowej) mgle. Punktem zapalnym okazały się dwie czarne płachty z napisem „Polska bez węgla 2030”, które aktywiści rozwiesili przedwczoraj na siedzibach największych konkurencyjnych ugrupowań. I to jedno hasło wystarczyło, by zaczął się festiwal antywęglowego prześcigania się w zapowiedziach wyciągania Polski z kryzysu. Nieważne, o jakim kryzysie mowa. Ważne, żeby mówili.

Niestety, wyszło jak zwykle. Wszyscy chcieli dobrze, ale jedni i drudzy polegli wizerunkowo. Smutne, gdy tak niewiele potrzeba, by strzelić sobie w stopę. I przewrotna lekcja, jak próbując zbierać sojuszników wśród wrażliwego na losy planety elektoratu, zamiast się do niego przymilić, w praktyce można go do siebie zrazić.

Najpierw spudłowali politycy PO. Pochwalili się na Twitterze, że przywitali strudzonych aktywistów Greenpeace’u herbatą (czego rzekomo nie zrobili politycy PiS – a więc punkt dla PO). To koniunkturalne, ale jeszcze nie zawstydzające. Dalej było jednak gorzej. Politycy opozycji wyrazili bowiem swoje żywe poparcie dla odchodzenia od węgla, tylko że… wcale nie w energetyce, jak postulowali to ekolodzy, tylko w użytku domowym. Co za różnica, możecie powiedzieć? Ano taka, że spalanie węgla w elektrowniach emituje minimalne ilości pyłów odpowiedzialnych za powstawanie smogu. Katastrofalnie przyczynia się jednak do emisji dwutlenku węgla. I na to dali się politycy partii opozycyjnej złapać.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.