Okładanie antracytem po głowie
K iedy w 201 7 r . zaczynaliśmy pisać z Michałem Potockim o imporcie antracytu z okupowanego Donbasu do Polski i innych krajów, nie przyszło mi do głowy, że hasło „antracyt z Donbasu” będzie wykorzystywane do plemiennej walki. Nie o takim rozgłosie marzyliśmy.
Gwoli przypomnienia: ten najbardziej energetyczny węgiel kamienny Rosja kradnie Ukrainie na okupowanym Donbasie i sprzedaje na rosyjskich papierach. Kto kupuje antracyt z Donbasu, finansuje tamtejszą wojnę, bo pieniądze trafiają do kieszeni separatystów. Kto kupuje od złodzieja, jest paserem. Antracyt z Donbasu trafia do kilkunastu krajów Europy (największym poza Rosją odbiorcą jest Turcja, a w UE Rumunia). Polski rząd nie walczy z tym procederem. Ale nie tylko on. Komisja Europejska również. Wiele do życzenia pozostawia także postawa ukraińskich władz.
W Polsce antracyt kupują wyłącznie firmy prywatne, a nie spółki Skarbu Państwa. Nie jest on u nas wykorzystywany w energetyce. Służy m.in. w metalurgii do produkcji nawęglaczy i spieniaczy żużla niezbędnych w hutach. Wydawałoby się, że jeśli w DGP pojawiło się na ten temat ponad 40 publikacji i o sprawie głośno jest w mediach, to temat w końcu przebije się do powszechnej świadomości. A tymczasem…
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.