Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Cyfrowy tayloryzm i inne plagi

26 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

T e maty cyfrowe były w polskiej debacie przez lata zdominowane przez liberalnych technooptymistów. Tylko od czasu do czasu kontrowali ich rozczarowani kierunkiem, w którym poszła sieć. Jednak nawet wtedy ostrze argumentu dotyczyło głównie zagrożeń dla prywatności czy wolności obywatelskich. Na tym tle książka Jana Zygmuntowskiego jest propozycją nową i mocno poszerzającą pole dyskusji.

Zygmuntowski jest jednym z najciekawszych głosów w młodszym pokoleniu ekonomistów, które zaczyna rozpychać się (i słusznie) w naszej debacie o państwie, gospodarce i społeczeństwie. Wykłada w warszawskiej Akademii Leona Koźmińskiego i szefuje think tankowi Instrat. Książka „Kapitalizm sieci” jest zaś sygnałem, że autor ma szerokie spojrzenie i papiery na grę w pierwszej lidze intelektualistów publicznych. U Zygmuntowskiego temat internetu i nowych technologii łączy się z analizą realnego kapitalizmu naszych czasów. Do tej pory nie mieliśmy w Polsce zbyt wielu postaci eksplorujących te tereny – nie licząc może pewnych niezbyt uporządkowanych prób socjologa Jana Sowy.

Jan Zygmuntowski, „Kapitalizm sieci”, Wydawnictwo Rozruch, Warszawa 2020

A jest co opisywać. Oto na naszych oczach kapitalizm zaprzągł sieć do pracy na swoją korzyść. Obecny koronakryzys (co Zygmuntowski zauważa w pisanym na gorąco, tuż przed wydaniem książki wstępie) tylko to jeszcze bardziej unaocznił. Żyjemy w czasach, gdy Uber Eats czy Amazon już nawet nie muszą ukrywać się za fasadą „ekonomii współdzielenia”. Oni wygrali – pokonali konkurencję, przerzucając koszty swojego funkcjonowania na poddostawców i resztę społeczeństwa. Stworzyli (lub właśnie tworzą) nowe supermonopole, których rozbicie wydaje się politycznie niewyobrażalne. Na rynku pracy zatriumfował, jak to nazywa Zygmuntowski, „cyfrowy tayloryzm”. Nadzorowanie uwagi i dyskretna inwigilacja pracowników sięgnęły już nawet ich własnych mieszkań. A wielu z nich uwierzyło wręcz, że to zmiana na ich korzyść. Gig economy – czyli sprekaryzowana praca na akord w formacie niemal 24/7, przestała być zagrożeniem, a stała się rzeczywistością. Zygmuntowski wszystkie te procesy sprawnie i przejrzyście porządkuje. Tam, gdzie trzeba, wskazuje również, skąd się wzięły i dokąd nas prowadzą. Jego książka jest w tym sensie znakomitym przewodnikiem po cyfrowej ekonomii. Już nie jutra, lecz jak najbardziej dzisiaj.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.