Jeśli nie Polak, to Niemiec
Kaszuby, podobnie jak Górny Śląsk, są wciąż mocno zanurzone w 1945 r. W ostatnich latach ta nieortodoksyjna pamięć próbuje przedostać się do głównego nurtu, ale pamięć kongresówkowo-krakowska wciąż pozostawia dość mało miejsca na inne narracje
Lubię myśleć o Polsce jak o puzzlach, które nigdy nie zostały do końca ułożone. Może stało się tak, bo niektórych strach bierze na samą myśl, jaki obrazek mogliby ujrzeć. Być może jednak moja metafora jest chybiona, bo puzzle najłatwiej zacząć układać od krawędzi, później pełznąc do środka. Tymczasem Polska pamięć opiera się na pamięci kongresówkowo-krakowskiego środka mapy, nie jej peryferiów.
Na szczęście ostatnio w literaturze faktu peryferia przemawiają częściej. To ważne zwłaszcza w dobie regresu mediów lokalnych. Sprawę ratują m.in. ci dziennikarze, którzy mieszkając w regionach, piszą dla mediów ogólnopolskich. Jednym z nich jest Tomasz Słomczyński. To autor jednego z ciekawszych w ostatnim czasie głosów peryferii – reporterskiej książki „Kaszëbë”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.