„Był to mój jedyny syn– los jego mnie niepokoi”
1 kwietnia 1943 r. Niemcy zaczęli informować o odkryciu grobów katyńskich. Już 16 kwietnia polskojęzyczny gadzinowy dziennik niemiecki „Goniec Krakowski” opublikował pierwszą listę zidentyfikowanych ofiar. Przez następne tygodnie i miesiące na szpalty gazet trafiały kolejne nazwiska oficerów ekshumowanych z dołów śmierci. Rodziny, które od wiosny 1940 r. nie miały kontaktu z bliskimi przebywającymi w sowieckiej niewoli, z drżeniem serca czekały na kolejne publikacje. Póki znajome imię i nazwisko nie pojawiło się na liście, póty tliła się nadzieja. Nikt wówczas jeszcze nie wiedział, że w Katyniu odnaleziono jedynie oficerów uwięzionych w obozie w Kozielsku – czyli mniejszą część ofiar NKWD. Spośród nich nie wszystkich zidentyfikowano. Nie przypuszczano też, że ofiary marcowej decyzji sowieckiego politbiura leżą jeszcze w Piatichatkach, Miednoje, Bykowni i innych miejscach. Tych nazwisk w 1943 r. nikt nie publikował, więc nadzieja na powrót wciąż była żywa.
Nadawcy listów nie mieli szans na słowo prawdy; pytania o los ich najbliższych pozostawiano bez konkretnych odpowiedzi
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.