Zombi z koronawirusem
Nasze wyobrażenia o epidemii chorób zakaźnych to osobliwa mieszanka przekonań z epoki przednaukowej, fantazji o końcu świata, teorii spiskowych, ksenofobii oraz lęków związanych z medykalizacją życia codziennego i tempem postępu technologicznego
Wyjaw, czego się boisz, a powiem ci, kim jesteś? Na poziomie indywidualnym byłby to okropny redukcjonizm, ale już na poziomie całych społeczeństw (bądź nawet cywilizacji) – wcale, jak się zdaje, niekoniecznie. Kultura – w tym naturalnie także popkultura – często stanowi katalog obaw i nadziei swojej epoki. Jest nie tylko produktem, lecz także – zwrotnie – źródłem wiedzy o świecie, rezerwuarem pojęć, porównań, przenośni i obrazów, z których korzystamy znacznie częściej niż z jakichkolwiek tekstów wytworzonych przez sformalizowaną naukę. W czasach cyfrowej rewolucji nadal wolimy infotainment od informacji, wciągającą narrację od monotonnej analizy, sugestywną, metaforyczną wizję od artykułu w fachowym czasopiśmie. Próba zmuszenia ludzi, by po prostu zamienili głód opowieści na głód danych, to utopia. Nasze mózgi – choć cudownie elastyczne – nie działają w ten sposób.
Potencjał kulturowych obrazów i metafor, ich zdolność dostarczania prostych, symbolicznych wyjaśnień i kryteriów zero-jedynkowego odróżniania dobra od zła, a także błyskawicznego budowania kontekstu, tyleż historycznego, ile metafizycznego, ujawnia się szczególnie w momentach kryzysowych. Innymi słowy, istnieje ścisły związek między koronawirusem a makaronem znikającym ze sklepowych półek, bo wszyscy widzieliśmy – po tysiąckroć: w filmach, w serwisach społecznościowych, w nagranych telefonem wrzutkach internetowych– emblematyczne sceny plądrowania supermarketów przez zdesperowanych klientów, którzy chcą zdążyć przed końcem świata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.