Dobra wola bez kontroli
Rozstanie Billa i Melindy Gatesów zwróciło uwagę świata na uzależnienie walki z konkretnymi problemami społecznymi od widzimisię prywatnego kapitału. Niezależnie od intencji darczyńców
Gdy na początku maja Bill i Melinda Gates ogłosili, że się rozstają po 27 latach razem, umowa o podziale 145-miliardowej fortuny już od miesięcy miała pieczęć notarialną. Prawnicy komentowali w mediach, że w kręgach ultrabogaczy to standard: najpierw zamknięcie negocjacji w sprawach majątkowych, dopiero potem wniesienie pozwu o rozwód. Chodzi o to, aby nie przerodził się on w melodramatyczną sagę rozgrywaną na pierwszych stronach plotkarskich gazet – z walką o dzieci i psy, wywlekaniem zdrad, ujawnianiem przemocowych incydentów i wzajemnym wypominaniem, kto bardziej nadużywał alkoholu.
Oświadczenie opublikowane przez Billa i Melindę na twitterowych kontach zdradzało tyle, na ile pozwala język korporacyjnej komunikacji i literatury motywacyjno-inspiracyjnej, której oboje są twórcami: wciąż wierzą we wspólną misję, długo pracowali nad swoim związkiem, ale jego dalszy rozwój jest niemożliwy na kolejnym etapie ich życia. Uspokoili tysiące organizacji pozarządowych, instytucji badawczych i firm zawieszonych na ich hojnych grantach i kontaktach, że Fundacja Billa i Melindy Gatesów (BMGF) nie zmieni nazwy ani priorytetów. Nadal będą razem ustalać strategie, aby „umożliwiać ludziom na całym świecie zdrowe i produktywne życie”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.