Wędrówki po nibylandii
Fantasy to świat ostentacyjnie sztuczny, skonstruowany z zapożyczeń, cytatów i parafraz. Nie jest prawdziwy – to właśnie wydaje się w nim takie pociągające. I niebezpieczne
Jednakże tymi nędznymi uliczkami musi chodzić ktoś, kto sam nie jest nędznikiem, ktoś, kto nie jest ani zdemoralizowany, ani tchórzliwy. (...) To on jest bohaterem, on jest wszystkim. Musi być człowiekiem pełnym, człowiekiem przeciętnym, a jednak niezwykłym. Musi być – jeśli użyć wyświechtanego wyrażenia – człowiekiem honoru, z instynktu, nieuchronnie, wcale o tym nie myśląc, a już z pewnością nie mówiąc. Musi być najlepszym człowiekiem w swoim świecie i dość dobrym dla każdego świata. (...) Jest prostym człowiekiem, w przeciwnym razie nie mógłby mieć do czynienia z prostymi ludźmi. Zna się na ludziach, w przeciwnym razie nie nadawałby się do swojego zawodu. (…) Powieść jest przygodą takiego człowieka w poszukiwaniu ukrytej prawdy i nie byłaby to przygoda, gdyby nie przydarzyła się temu, kto ma żyłkę do przygód”.
Czy mowa o wiedźminie Geralcie? Nie – to klasyk czarnego kryminału Raymond Chandler o prywatnym detektywie Philipie Marlowie. Ale to zgrzebne wdzianko pasowałoby wiedźminowi. Tak samo jak pasują do niego pierwsze sceny wielu westernów, gdy obcy wędruje przez miasteczko, kierując pierwsze kroki do saloonu, śledzony nieprzyjaznym wzrokiem miejscowych. „Później mówiono, że człowiek ten nadszedł od północy, od bramy Powroźniczej. Szedł pieszo, a objuczonego konia prowadził za uzdę. Było późne popołudnie i kramy powroźników i rymarzy były już zamknięte, a uliczka pusta. Było ciepło, a człowiek ten miał na sobie czarny płaszcz narzucony na ramiona. Zwracał uwagę” – to początek pierwszego opowiadania Andrzeja Sapkowskiego o wiedźminie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.