Lenin, Chrystus i Mojżesz w jednym stali domu
Z nam ludzi, którymi ta książka zawładnęła. Chodzą i powiadają, że wobec tych trzech tomów nie da się przejść obojętnie. Postanowiłem spróbować.
Przez Moskwę – jak wiadomo – płynie rzeka, od której stolica Rosji wzięła swoją nazwę. Po jednej stronie rzeki wzgórze z Kremlem, po drugiej długa oraz wąska wyspa oddzielona od miasta przekopanym przed wiekami kanałem. Ta wyspa nie była miejscem prestiżowym, nazywano ją „Bagnem”, „Błotem” albo „Wyspą Błotną”. Trochę biedadomów, przystań, targ rybny, z biegiem lat coraz więcej przemysłu. Ale po przejęciu władzy przez bolszewików właśnie tu zbudowano duży modernistyczny blok mieszkalny projektu Borisa Iofana. Wysoki i wielki, w którym miały zamieszkać komunistyczne elity. I przez lata dom na nabierieżnoj służył kilku generacjom aparatczyków. Widział wiele: stalinowskie czystki, wojenną niepewność, odwilż, pierestrojkę. Budynek stoi do dziś i ma się dobrze. Na parterze jednego z segmentów działa nawet małe muzeum założone przez wdowę po pisarzu Juriju Trifonowie, który tu umieścił akcję swojej znanej powieści „Dom nad rzeką Moskwą”.
Yuri Slezkine, „Dom władzy. Opowieść o rosyjskiej rewolucji”, tłum. Klaudyna Michałowicz z zespołem, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019
Właśnie ten dom pracujący w Ameryce rosyjski historyk Yuri Slezkine ustawił w centrum swojej interpretacji fenomenu rosyjskiego komunizmu. W tym sensie „Dom władzy…” nie jest ani nostalgicznym zbiorem ludzkich historii, ani też opowiedzeniem dziejów Związku Radzieckiego poprzez pryzmat małych rzeczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.