Jak nie złamać noworocznych postanowień
W noworocznej euforii, często jeszcze z kieliszkiem szampana w ręku, zdarza nam się składać obietnice: że przeczytamy więcej książek, że weźmiemy się za siebie i zrzucimy kilka kilogramów, że skończymy z paleniem, że posprzątamy, że ukończymy kurs. Większość z nas na pewno już zauważyła, że dotrzymanie danych sobie obietnic jest dużo trudniejsze niż ich złożenie. A może być nawet kosztowne.
Badacze z belgijskiego Katolickiego Uniwersytetu w Lowanium i brytyjskiego Institute for Fiscal Studies przyjrzeli się, jak wygląda realizacja postanowienia przejścia na zdrowszą dietę (jedna z popularniejszych noworocznych obietnic). W tym celu wzięli pod lupę decyzje konsumpcyjne ponad 3 tys. Brytyjczyków mieszkających w jednoosobowych gospodarstwach domowych – każdego z nich wyposażono w skaner kodów kreskowych, by pozyskać informacje o nabywanych produktach. I co się okazało? Najwięcej zdrowego jedzenia badani kupowali, rzecz jasna, w styczniu, lecz w kolejnych miesiącach coraz częściej sięgali po produkty z dużą zawartością cukru i tłuszczu. Pod koniec roku ilość cukru w diecie uczestników badania była o 4 proc. większa niż w styczniu. Dla porównania – rząd Wielkiej Brytanii zdecydował się wprowadzić specjalny podatek, by zredukować konsumpcję cukru o 5 proc.
Kolejnym wyjątkowo popularnym noworocznym wyzwaniem jest poprawienie formy. Bloomberg informuje, że Amerykanie o 25 proc. częściej kupują karnet na siłownie w styczniu niż w innych miesiącach. Ponadto z początkiem roku chętniej rejestrują aktywność fizyczną w aplikacjach fitness. Spadkowy trend jest tu nawet bardziej dramatyczny niż w przypadku jedzenia: już w lutym gorączka zdrowia i pięknego wyglądu się kończy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.