Zeskanuj i zmiel. Jak AI żywi się starymi książkami
Dziwny ruch na rynku zaalarmował antykwariuszy. Po co komu podręczniki z czasów PRL czy nieaktualne przewodniki turystyczne? Wszystko wskazuje na to, że hurtowo skupowane stare książki służą do trenowania sztucznej inteligencji.
W połowie lipca Tomasz Gałązka, właściciel antykwariatu Zakładka na warszawskiej Pradze, znalazł w swojej skrzynce enigmatyczną ofertę. Nieznana mu kanadyjska firma Zoom Books chciała kupić od niego książki – nie pojedyncze egzemplarze, lecz ilości hurtowe. „Nasza lista poszukiwanych polskich tytułów obejmuje ponad 800 tys. pozycji” – napisał Manoop Gill, współzałożyciel Zoom Books. Poprosił o przesłanie katalogu razem z cenami i numerami ISBN, najlepiej w pliku Excel. – Pomyślałem, że to jakiś fejk – coś w rodzaju spamu od księcia Nigerii – mówi Gałązka. Nie potraktował propozycji poważnie, ale mail wzbudził jego ciekawość. – Pracuję jako antykwariusz od 20 lat. W tym czasie sprzedałem do Kanady zaledwie kilka książek. Skąd więc to nagłe zainteresowanie? – dopytywał. Firma wyjaśniła w odpowiedzi: „Zapotrzebowanie na książki w języku polskim ze strony społeczności i bibliotek polonijnych stale rośnie. Polska jest jednym z kilku rynków, na których budujemy długoterminowe relacje”.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.