Polityka na sprzedaż. Lekcje z przetargów z Czech i Litwy [GRAPE]
Zakłada się, że w przetargach publicznych najważniejsze są jakość oferty i atrakcyjna cena. Chodzi przecież o wspólne pieniądze – miliony, czy nawet miliardy, są wydawane na infrastrukturę, usługi lub sprzęt dla instytucji. Transparentne procedury mają zapewniać, że środki są wykorzystywane efektywnie i że zwycięzca nie jest wybierany po znajomości.
W praktyce wiele krajów boryka się z problemem braku przejrzystości podczas procedury przetargowej. Firmy, które mają kontakty polityczne lub finansowo wspierają ugrupowania rządzące, mogą mieć przewagę nad tymi, które takich powiązań nie mają. Zjawisko to może nie tylko zniekształcać rynek, lecz także prowadzić do marnotrawstwa.
Przetargi pod lupą
Vitezslav Titl (Uniwersytet w Utrechcie) i Benny Geys (Handelshøyskolen BI) zbadali czeski rynek zamówień publicznych: wszystkie regionalne przetargi z lat 2007–2014 zestawili z danymi o wpłatach firm na partie. Wyniki pokazują, że te spółki, które zwiększały wpłaty o 10 proc., mogły w kolejnym roku liczyć na o 0,4–0,6 proc. wyższe kontrakty. Przykładowo darowizna 20 koron czeskich (ok. 1 dol.) przekładała się na średni wzrost zamówień o 2 tys. koron czeskich (ok. 100 dol.). Przy średniej rentowności firm na poziomie 9,5 proc. polityczne darowizny stawały się więc wyjątkowo opłacalną inwestycją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.