Dziennik Gazeta Prawana logo

Niszczenie przemysłu niszczy ludzi, czyli negatywne konsekwencje dezindustrializacji

dym przemysł energetyka
dym przemysł energetyka ShutterStock / CameraCraft
5 września 2024

Zwijanie przemysłu nazywa się dezindustrializacją. Różne bywają jej powody. Czasem to efekt działań wojennych, czasem decyzji politycznych oraz biznesowych. Bywa, że przyczyną jest przekonanie o nierentowności przedsięwzięcia. 

Nierzadko mamy do czynienia z chęcią wyeliminowania konkurencji. Albo chodzi o uwłaszczanie się na cudzym majątku. Bywa i tak, jak ostatnio, gdy ku przyspieszonej dezindustrializacji prze się w imię przekonania o konieczności ratowania klimatu. Okoliczności uruchomienia procesów odprzemysłowienia bywają najróżniejsze. Ale konsekwencje są zazwyczaj podobne – zwykle negatywne. O tym właśnie przypomina świeżutka praca Björna Breya (Norweska Szkoła Ekonomiczna NHH) i Valerii Ruedy (Uniwersytet w Nottingham).

O tym, że dezindustrializacja i dekarbonizacja gospodarki Wielkiej Brytanii w drugiej połowie XX w. były wyjątkowo niszczące, napisano już w przeszłości wiele. Mieliśmy tu do czynienia z sytuacją, gdy w górnictwie na Wyspach pracowało u progu lat 50. ok. 700 tys. ludzi. Dekadę później tylko połowa. Zaś lata 80. i 90. zaorały brytyjskie górnictwo właściwie do zera. Towarzyszące temu procesy społeczne zwykło się nazywać eufemistycznie transformacją. Dowodzono, że ludność zatrudniona w branży górniczej i okołogórniczej została po prostu przesunięta do prac czystszych, bezpieczniejszych oraz lepiej płatnych. Cały proces zaś zakończył się oczywistym sukcesem. Może nie od razu i nie dla wszystkich oczywistym, ale jednak sukcesem. Czyżby?

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.