Dziennik Gazeta Prawana logo

Łęcki: Piłka nożna oddala się od „uświęconego ośrodka wartości” [WYWIAD]

Wojciech Szczęsny
PAP Archiwum / Stanislav Krasilnikov
10 lipca 2021

W zasadzie nie ma już zespołów, teraz mówi się, że są „projekty”, w cień schodzi to, co było punktem identyfikacji, czyli klub. Kiedy projekt nie wychodzi, to zmienia się trenera, sponsora, wymienia się piłkarzy

Z Krzysztofem Łęckim rozmawiają Mira Suchodolska i Jakub Kołodziejczyk

fot. Materiały prasowe

Krzysztof Łęcki dr hab. n. społ., socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, autor książki „Stadiony świata”

Euro 2020 dobiega końca, w niedzielę finał, przestaniemy żyć piłką nożną. Co socjolog może nam nowego o niej powiedzieć?

Mogę spróbować rozproszone źródła, zwykle głosy dziennikarskich specjalistów, wtłoczyć w teoretyczny schemat – taki np., że od formy wspólnoty futbol zmierza w kierunku spółki akcyjnej. Oraz wskazać przyczyny i konsekwencje tego procesu.

O co więc chodzi z tą fascynacją milionów ludzi futbolem?

Argentyński pisarz Jorge Luis Borges przekonywał, że „piłka nożna jest popularna, bo głupota jest popularna”. Ale sprawa nie jest tak prosta. Tylko wariat nie szaleje, kiedy widzi dobry mecz. W grę wchodzi tu też powszechna potrzeba identyfikacji, która we współczesnym futbolu zdaje się być zresztą silniejsza na trybunach niż na murawie. A wielkie turnieje? Amerykański socjolog Erving Goffman pisał, że „pragnienie znalezienia się bliżej uświęconego ośrodka wspólnych wartości” drzemie w każdym. Choć mecze finałowe nie zawsze zadowalają poziomem, to oczekiwanie na nie budzi dreszczyk emocji. Jednak motywowane względami finansowymi zwiększanie liczby drużyn uczestniczących w Euro czy mundialu powoduje, że spotkania tracą na atrakcyjności, oddalają się od tego „uświęconego ośrodka wartości”. Na dodatek dzieje się tak, że – co jest denerwujące w tak prostej grze jak futbol – kwestie awansu stają się w finałach mniej przejrzyste, a w niedawno zainaugurowanej Lidze Narodów UEFA nawet piłkarze nie znali struktury rozgrywek.

To, że chcemy łączyć się w grupy przeciwko innym, jest chyba ewolucyjnie wpisane w naturę ludzką – my na was, podwórko na podwórko, miasto na miasto.

Tak było. Jednak dzisiaj piłkę, nawet grę dzieci, traktuje się jako wstęp do przyszłej kariery. Rywalizacja typu podwórko na podwórko odchodzi w przeszłość, teraz jest akademia na akademię. Już bardzo młody człowiek musi wybrać szkołę piłkarską, która jest daleko od jego podwórka – w innym mieście, regionie, czasem kraju. Dlaczego? Bo chce – a bardziej precyzyjnie: chcą tego jego rodzice – trafić tam, gdzie szkolenie jest na najwyższym poziomie.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.