Dziennik Gazeta Prawana logo

„Nomadyczna Europa”. Lewicowa krytyka Europy

europa
<p>Nasze wejście do „zjednoczonej Europy” bynajmniej nie zakończyło historii.</p>Shutterstock
15 kwietnia 2022

Ta książka to filozoficzne rozliczenie z okresem „masochistycznej fascynacji czerpanej z wyobrażenia o byciu poskramianym i europeizowanym”. Łukasz Moll nazywa ten czas „dziecięcą chorobą” albo „młodzieńczym buntem wobec starości i nuworyszowskim zachwytem nad nowością”. Filozof pozornie rozlicza samego siebie. Choć przecież wiemy, że wyrzut ma dużo szerzej zakrojonego adresata.

Łukasz Moll, „Nomadyczna Europa” Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2021
Łukasz Moll, „Nomadyczna Europa” Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2021

Łukasz Moll - filozof z Uniwersytetu Wrocławskiego, trzydziestoparolatek - w przeszłości był związany z rozmaitymi lewicowymi środowiskami od „Krytyki Politycznej” po Partię Razem. Wykluczano go z nich z większym lub mniejszym hukiem za nielewomyślne poglądy - także za nie taki, jak trzeba, stosunek do Europy.

Swoją koncepcję Europy Moll rozwija właśnie w tej książce. W autobiograficznym wstępie wspomina, że sam jest dzieckiem tego okresu, gdy Polska do Zachodu aspirowała - lata 90. XX i początek XXI w. Czas wstępowania do NATO i przebierania nogami w kierunku Unii Europejskiej. „Czy jesteśmy wystarczająco cywilizowani?”, „A jeśli wyjdzie z nas wiocha, a oni się połapią i nas nie przyjmą?”, „przecież my jesteśmy sto lat za Murzynami”? - wspomina Moll większe i mniejsze strzępki publicystycznych sporów tamtych lat.

Dziś widać, że byliśmy wtedy częścią czegoś dużo szerszego. Ochoczo weszliśmy w sam środek najnowszej fazy mapowania się Europy. Zachód - jak każda cywilizacyjna potęga - zawsze to robił. Zawsze próbował wyznaczać swoje granice, pokazując innym, że są barbarią. Proces integracji Europy Wschodniej - w tym nasz - był po prostu jednym z najnowszych rozdziałów. Ta ekspansja odbywała się wedle logiki zawstydzania Wschodu - im więcej mówiono nam, że nie pasujemy, tym bardziej my staraliśmy się pokazać, że to nieprawda. Że postaramy się mocniej i udowodnimy naszą przydatność.

Nadając eurointegracji taką właśnie narrację, Zachód świetnie na tym wyszedł. Wchłonął Polskę i innych graczy, przejął sporą część ich zasobów ekonomicznych, a na dodatek podbijani byli (są?) mu za to dozgonnie wdzięczni.

Nasze wejście do „zjednoczonej Europy” bynajmniej nie zakończyło historii. Okazało się, że za patosem „Ody do radości” i pięknem gwiaździstej flagi powiewającej na rodzimych urzędach nie idzie ostateczny triumf europejskiego braterstwa. Nie ma narodu europejskiego. Przeciwnie. UE zaczęła przechodzić kolejne kryzysy: finansowy, zadłużeniowy, uchodźczy, energetyczny. Coraz bardziej oczywiste stawało się to, że unijny uniwersalizm jest zasłoną, za którą dzieją się rzeczy mało wzniosłe i sympatyczne: wyzysk w ramach podziału pracy wewnątrz strefy euro, bezlitosne niszczenie społecznej spójności w zadłużonych krajach Południa, cierpienie tysięcy migrantów próbujących sforsować granice europejskiego raju.

Przeczytałeś ten artykuł, zapraszamy do udziału w badaniu: Podziel się opinią na temat tekstów z Dziennika Gazety Prawnej. Wypełnij ankietę i odbierz prezent e-book: Kodeks Kierowcy. Zmiany 2022

Czy wolno taką Europę krytykować? Teoretycznie tak. W praktyce jest to przedstawiane jako chęć powrotu do ponurych narodowych partykularyzmów. Jako „zawracanie Wisły kijem” i „cofanie zegara historii”. Tylko najwięksi twardziele i polityczni nonkonformiści potrafią się tymi zarzutami nie przejmować i podjąć polemikę. Łukasz Moll do nich należy. W „Nomadycznej Europie” ma odwagę pisać o buncie wobec uniwersalizmu. Nawołuje do kontestacji zastanej Europy. I czyni to - co w naszych warunkach dziś absolutnie unikalne - z lewicowych pozycji. Mocne, świeże i ożywcze. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.