Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Baśniowy czeski napastnik

Napastnik Rudolf Kučera trzyma nogę na piłce. Zdjęcie zwycięskiej Dukli Praga z 10 maja 1963 r.
Napastnik Rudolf Kučera trzyma nogę na piłce. Zdjęcie zwycięskiej Dukli Praga z 10 maja 1963 r.PAP / fot. Karel Janus/CTK Photo/PAP
19 września 2025

Rudolf Kučera jest moim ulubionym piłkarzem, choć nigdy nie widziałem, jak gra. Jak wiele ciekawych dla mnie rzeczy z dziedziny literatury lub sportu, sprawa ta wzięła początek po lekturze tekstów Michała Okońskiego.

To u Michała Okońskiego znalazłem nawiązania do twórczości czeskiego pisarza Oty Pavla. W głowie dźwięczała mi fraza z jego opowiadania „Puchar od Pana Boga”, zacytowana przez Okońskiego przy okazji opowieści o Kubie Błaszczykowskim: „Pan gra całym sercem, można by wręcz powiedzieć, że pan gra, jakby bronił pan prawdy...”.

Kiedy przed wakacjami wznowiono wydania dwóch zbiorów opowiadań Pavla – „Puchar od Pana Boga” oraz „Śmierć pięknych saren” – kupiłem obie książki. I przepadłem w nich bez reszty. Chłonąłem opowieści o dawnych wyprawach na ryby i o zmaganiach człowieka w czasach, gdy sport znaczył coś znacznie więcej niż jedynie pieniądze. Przeczytałem je wiele razy i wciąż nie mogę się od nich uwolnić, a szczególnie od pewnej historii ze zbioru „Puchar...”. Czuję jakąś niepowstrzymaną potrzebę, by się podzielić tym, czego dotyczy opowiadanie „Haló, taxi!”, oraz przekazać ustalenia, których dokonałem na jego podstawie. Sam nie wiem do końca, po co i dlaczego, ale jest to dla mnie istotna sprawa, niepozwalająca mi zaznać spokoju.

Baśniowy pisarz

Niektórzy określają Pavla mianem legendarnego pisarza, lecz mnie się to nie podoba. Właściwsze jest określenie: baśniowy. Baśniowy czeski pisarz. Choć w utworach Oty brakuje nadnaturalnych postaci czy zdarzeń, autor delikatnie stąpa pomiędzy tym, co dosłowne i prawdziwe, a tym, co nieuchwytne oraz zamglone. Wprawia człowieka w stan jak po pierwszym piwie wychylonym w pogodny dzień nad rzeką pośród szumiących drzew, z dala od zgiełku miasta. Przy czym jest to zawsze stan bliski miłości do ludzi i natury. Nawet jeśli czasem nasączony nostalgiczną lub melancholijną refleksją o przemijaniu, kruchości i bezbronności człowieka wobec losu i świata, to zrównoważony pogodą ducha i delikatnym poczuciem humoru. Wzorem staje się wujek autora Karol Proszek. Który urodził się prawdopodobnie w wodach rzeki Berounki jako wodnik, miał piękne wąsy niczym dragon, dźwięczny głos i umiał zrobić wszystko: orać, doić krowy, przygotowywać kluski z ziemniakami smażone na smalcu, znajdować prawdziwki poza sezonem, polować na sarny, ratować ludzi i przemarzniętą dziką zwierzynę, dawać idiotom po pysku, a także się śmiać.

Pavel był przez całe życie związany ze sportem i pisał o sporcie. W młodości trenował hokej w Sparcie Praga, ale zabrakło mu talentu, aby przebić się do seniorskiej drużyny. Swoje umiejętności w narodowej czeskiej dyscyplinie skwitował z charakterystyczną dla siebie autoironią: „Byłem szczęśliwy, że w ogóle mogłem ustać na łyżwach, dlatego zostałem obrońcą”. W 1949 r. został komentatorem w Czechosłowackim Radiu, zaczął też pisać dla gazet „Stadion” i „Československý Voják”. Książkowo zadebiutował obszernym reportażem o wyprawie Dukli Praga na turniej piłkarski w czerwcu 1961 r. do Nowego Jorku „Dukla wśród drapaczy chmur” (1964). Z kolei zbiór opowiadań o tematyce sportowej „Puchar od Pana Boga” wydany został nieco później, w 1971 r., równolegle ze „Śmiercią pięknych saren”.

W swoich tekstach potrafi z ujmującą wrażliwością spojrzeć na każdego i w prosty sposób nazwać coś oczywistego, choć dostrzegalnego dla czytelnika dopiero wtedy, kiedy zostało to przez Pavla napisane. Zaprasza nas do spotkania zarówno z zawodnikami, jak i kibicami – ludźmi, dla których uczestnictwo w wydarzeniach sportowych bywa lekiem uśmierzającym ból istnienia. Jako przykład niech posłuży fragment opowiadania „Służebnik nasz Hubert”: „Autem kieruje Jarek Sosenka, znany jako Sosna, były środkowy napastnik Dukli. Ma nowy płaszcz, czarne ubranie, ciemny krawat i gruby, ciepły szal z wielbłąda. Na głowie jak zawsze nie ma nic, chce zmierzyć się z wiatrem i deszczem. Wciąż z kimś lub czymś walczy”. Z kolei jedna z wielu ilustracji postaci wiernego kibica zawarta jest w opowiadaniu „Złote węgorze”: „Janouch był wielkim fanem AC Sparty, ale od dawna jej nie widział na te swoje chore oczy, słyszał tylko ze stadionu lub w radiu, jak gromią rywali. Najbardziej kochał starą gwardię żelaznej Sparty i te chwile, gdy blond pomocnik, złotowłosa primadonna Sparty, Káďa, szedł z piłką na nodze w przód i miękko podawał w czeską uliczkę Vaškovi Pilátovi”. Znamienne, że przy okazji charakterystyki Sosenki Pavel porównuje piłkarski mecz do zmagań człowieka z siłami natury, zaś w postaci Janoucha najsilniejsze uczucie kibicowskiej miłości do sportowej drużyny oraz jej bohaterów autor przypisuje staruszkowi, który nie może już niczego zobaczyć, więc „patrzy sercem”.

Pozostało 87% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.