Krwawy impas w Iranie
Nawet 12 tys. zabitych. Ale choć antyrządowe protesty w Iranie osiągnęły bezprecedensową skalę, tym razem niewielu wieszczy upadek reżimu ajatollahów. Wydaje się, że obie strony ten pełzającej wojny domowej trwają w klinczu.
Widziałem na własne oczy: strzelali prosto w demonstrantów. Ludzie upadali, gdzie stali – opowiadał reporterom BBC nieco ponad 40-letni Omid, uczestnik protestów w jednym z mniejszych miast na południu kraju. – Walczymy z brutalnym reżimem gołymi rękami – stwierdził, choć było to raczej posępne stwierdzenie faktu niż wojownicza deklaracja woli walki.
Ale śmierć nie czai się wyłącznie na demonstracjach. Reza i Mariam wracali do domu po jednym z protestów w Teheranie, on troskliwie otaczając ją ramieniem. – Nagle poczułem, że moja ręka zawisła w próżni – powiedział Reza. Mariam została śmiertelnie postrzelona, nie wiadomo, z której strony przyleciała kula. Przez półtorej godziny niósł jej ciało, mieszkańcy przypadkowo mijanego domu dali mu prześcieradło, by je owinął.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.