Geopolityka handlu: Jak sojusze dwustronne zastępują wielkie umowy handlowe
Umowy handlowe nie cieszą się dziś popularnością. Wystarczy spojrzeć na trudności w wieloletnich negocjacjach między Unią Europejską a państwami Ameryki Południowej zrzeszonymi w Mercosur. Pogorszenie stosunków gospodarczych z USA – zwłaszcza w związku z ofensywą celną amerykańskiej administracji – dla wielu państw oznacza konieczność poszukiwania nowych partnerów handlowych.
Usuwanie barier handlowych stało się w ostatnich latach równie niepopularne jak cała globalizacja. Wystarczy spojrzeć na trudności w wieloletnich negocjacjach między Unią Europejską a państwami Ameryki Południowej zrzeszonymi w Mercosur. Niektóre porozumienia w ogóle nie dochodzą do skutku. W 2019 r. oficjalnie ogłoszono zakończenie – bez powodzenia – prac nad transatlantyckim partnerstwem w dziedzinie handlu i inwestycji (TTIP) między UE a USA. Na porażkę wpłynęło wiele czynników, ale chyba najważniejszym była zmiana nastawienia amerykańskich władz w pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Wcześniej – w 2017 r. – Trump wycofał się z negocjacji umowy o partnerstwie transpacyficznym (TPP), którego stroną miały być m.in. Australia, Japonia i Kanada.
Handel to nie altruizm
Mimo że umowy handlowe nie cieszą się popularnością, państwa nadal poszukują dróg do nawiązania bliższej współpracy w duchu wzajemnych korzyści. Również w sytuacjach, w których partner nie jest tym wymarzonym, a umowę można postrzegać w kategoriach małżeństwa z rozsądku. I tak np. porozumienie TPP nie upadło zupełnie, lecz zmieniło swoją nazwę na umowę o całościowym i progresywnym partnerstwie transpacyficznym (CPTPP), nad którą prace kontynuowało pozostałe 11 państw. Ich wspólnym celem jest budowanie przeciwwagi dla rosnącej potęgi Chin w obliczu prezentowanego przez Trumpa izolacjonistycznego podejścia „America First”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.