Współpraca daje zysk
Historia biznesu pełna jest nazwisk wielkich samotników: Henry Ford, magnat stalowy Andrew Carnegie czy bankier wszech czasów John Pierpont Morgan do wszystkiego doszli sami i gdy już byli na szczycie, nie ukrywali, że zbyt wielu wspólników to tylko niepotrzebne zawracanie głowy. "Te czasy już jednak minęły. Dziś najlepszy pomysł na robienie pieniędzy to duet", dowodzi Michael D. Eisner w książce "Working Together. Why Great Partnerships Succeed" (Pracując wspólnie. Dlaczego wielkie duety odnoszą sukces).
Eisner wie, o czym mówi. Przez 21 lat stał na czele koncernu Disneya. Kierowanie gigantem rozrywkowym w jednym z jego najbardziej rentownych okresów przyniosło mu sławę jednego z czołowych menedżerów Ameryki. Biznesmen nie ukrywa jednak, że wszystkie jego osiągnięcia trzeba podzielić przez dwa. "Żadna z moich ówczesnych decyzji nie była samodzielna. I to chyba sprawiło, że duża ich część okazała się słuszna", pisze Eisner.
Zatrudniając go w 1984 roku, Walt Disney Company postawił bowiem na eksperyment. Rozdzielił funkcje prezesa i CEO (dyrektora zarządzającego), które zazwyczaj dla podniesienia skuteczności skupiane są w jednym ręku. "Doskonale pamiętam swój pierwszy dzień na czele Disneya. Wstałem rano i pojechałem do siedziby firmy w Burbank w Kalifornii. Przywitali mnie sekretarka i Frank Wells, który miał razem ze mną kierować firmą. Zaprowadzili mnie do mojego gabinetu. Sekretarka wyszła, ale Wells przysiadł na moim biurku i nie zanosiło się na to, że będę mógł się nacieszyć nową sytuacją w samotności. Po 15 minutach spytałem: Frank, czy zamierzamy siedzieć wspólnie? Wells potwierdził skinieniem głowy".
Z dzisiejszej perspektywy Eisner wspomina wspólne zarządzanie koncernem przez dwóch równouprawnionych dyrektorów jako najlepsze, co mogło się przydarzyć jego firmie. W swojej książce pokazuje też przykłady innych udanych przedsięwzięć biznesowych, które działały na zasadzie partnerstwa. Legendarny inwestor giełdowy Warren Buffet swoje najlepsze interesy robił do spółki z przyjacielem Charliem Mungerem, a amerykański gigant AGD Home Depot to dzieło dwóch przedsiębiorców - Berniego Marcusa i Arthura Blanka. Nawet geniusz komputerowy Bill Gates niewiele zdziałałby w pojedynkę. Microsoft współtworzył z Paulem Allenem, a dziś jako pełnoetatowy filantrop zarządza swoją fundacją do spółki z żoną Melindą.
Książka "Working Together" nie ogranicza się jednak do wyliczania przykładów udanych tandemów. Michael Eisner pokazuje w niej, dlaczego takie układy działają lepiej niż korporacyjne dyktatury. "Partnerstwa biznesowe wprowadzają do zarządzania zdrowy rozsądek i poczucie wspólnego celu, zwiększają też poziom etyczny kierownictwa. Partnerzy nawzajem się kontrolują. Jeden musi też przekonać drugiego do swojej decyzji, co pozwala zdobyć przewagę nad konkurencją", czytamy. Równouprawnione duety ograniczają też konflikty ambicjonalne, które są plagą wśród wyższej kadry menedżerskiej. Partnerzy nie muszą ukrywać przed sobą słabości w obawie, że jeden drugiego wygryzie, bo i tak jadą na jednym wózku.
Przede wszystkim jednak wspólne zarządzanie przynosi (zestresowanym z zasady) menedżerom odrobinę wytchnienia. We dwóch jest po prostu raźniej: zarówno pod ostrzałem konkurencji, jak i kiedy świętując udane posunięcie, można stuknąć się kieliszkiem szampana.
@RY1@i02/2010/255/i02.2010.255.196.036b.001.jpg@RY2@
Bill Gates z żoną Melindą
@RY1@i02/2010/255/i02.2010.255.196.036b.002.jpg@RY2@
RAFAŁ WOŚ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu