Szkody niczyje. "Sektor węgla kamiennego, z racji zmian dziejowych i technologicznych, musi odejść w zapomnienie”
Mówi się, że jesteśmy pazerni i że przez nas górnicy stracą pracę. Tylko dlaczego ratowanie kopalni odbywa się naszym kosztem? - pytają mieszkańcy Goczałkowic.
Za trzecim razem zatrzęsły się już nie tylko szklanki. Ogrodzenie runęło, krawężniki przed domem wybrzuszyły się i popękały. W ogrodzie puściła rura wodociągowa, a fundament odłączył się od reszty budynku. – Gdy zawiadomiłem kopalnię, wysłano ekipę remontową, która stwierdziła, że nie bierze odpowiedzialności za naprawę. Musiałem się wyprowadzić – opowiada pan Grzegorz z Goczałkowic-Zdroju. Od tamtego czasu minęło pięć lat. Gdyby dom nie był podparty olbrzymimi belkami, dawno by się zawalił. – Dostałem go od teściów i rozbudowałem w latach 90. Wszyscy zapewniali wtedy, że kopalnia nie będzie tu prowadzić działalności. Przez lata na domu nie było żadnej ryski – podkreśla pan Grzegorz.
Silesia to największa prywatna kopalnia węgla kamiennego w Polsce. Główna część zakładu znajduje się w Czechowicach-Dziedzicach, ale obszary wydobywcze rozciągają się również na położoną kilka kilometrów dalej gminę Goczałkowice-Zdrój.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.