Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Spacer po labiryncie kamiennego ogrodu Wrocławia

29 czerwca 2018

Styl ten, długo pogardzany przez historyków sztuki, nie wzbudza też entuzjazmu turystów. Chyba żadne z biur podróży nie reklamuje przecież Wrocławia jako miasta secesji. Co innego gotycki ratusz albo "Panorama Racławicka"... Najwyższy czas to zmienić.

Z końcem XIX stulecia prowincjonalny Wrocław stał się jednym z ważniejszych miast niemieckich, wyprzedzając w rozwoju np. Frankfurt nad Menem. Właśnie ten okres największej świetności miasta, trwający aż do I wojny światowej, związany jest z prawdziwym wybuchem architektonicznych inwestycji w manierze określanej przez Niemców jako Jugendstil, przez nas zaś jako secesja. I choć Wrocław owych czasów nie był ośrodkiem awangardy artystycznej na miarę Wiednia, Monachium, Darmstadt czy Berlina, to jednak zjechało się tam wielu architektów z naprawdę dobrych szkół. Stworzyli oni dzieła tak liczne, że nawet po katastrofalnych zniszczeniach dokonanych podczas oblężenia miasta zimą 1945 roku, dopełnionych burzycielską aktywnością naszych powojennych planistów, we Wrocławiu nadal pozostało do oglądania bardzo wiele architektonicznych pomników secesji.

Kiedy wrocławianie z pietyzmem podnosili z ruin średniowieczne Stare Miasto, secesyjne kamienice powoli porastały liszajem. Te "poniemieckie obiekty" rzekomo nie miały przecież ani historycznej, ani artystycznej wartości, więc któż by się nimi przejmował... Czasem tylko jakiś przechodzień przystawał z zachwytem, patrząc w górę na zaniedbane, ale nadal piękne kamienne postacie kobiece, smukłe sylwetki kwiatów czy fantastycznie poskręcane rybio-smocze ogony.

Na szczęście w ostatnich latach zmieniło się myślenie ojców miasta i secesja wróciła do łask. Elewacje kamienic, z których zdrapano półwiekowy brud, zaświeciły nowym blaskiem. Odnowione domy, jak chociażby ten na rogu Świętokrzyskiej i Prusa, pokazują, jak kolorowo i radośnie wyglądała sto lat temu metropolia nad Odrą.

Leszek Szurkowski przez kilka sezonów obfotografował te dzieła sztuki, w całości i w detalach. Księga-album, poświęcona wrocławskiej secesji, wypełniona jest setkami - bez przesady - wspaniałych zdjęć. Dekoracje, uwieczniane przeważnie w słoneczne dni, zachwycają świeżością. Fotografik umiał przy tym pokazać, jak ich grające półcieniami zagłębienia dyskretnie przechowują patynę nie tak długiej, choć jakże bogatej historii.

Książka opowiada nie tylko o tym, co pozostało, lecz także o obiektach, których zabrakło. Nie zobaczymy już willi Neisserów z pokojem muzycznym, który był pierwszym na terenie Niemiec użytkowym wnętrzem, w całości wykonanym w stylu secesji. Nie będziemy też podziwiać wizytówki niegdysiejszego Wrocławia, domu towarowego braci Baraschów, położonego przy rynku i zwieńczonego olbrzymim globusem.

Ciekawe, że z reguły pionierami tych inwestycji były we Wrocławiu bogate rodziny zniemczonych Żydów. Jugendstil, nowinka prosto z Wiednia, stał się artystycznym środkiem wyrazu rosnącego w znaczenie niemiecko-żydowskiego mieszczaństwa. Ludziom tym nie do końca odpowiadał neogotyk, który na przełomie XIX i XX wieku był usilnie promowany przez rozmiłowane w "pruskich" symbolach władze.

Dziś nie ma już we Wrocławiu ani Niemców, ani tym bardziej niemieckich Żydów, a przecież secesyjne stiuki i płaskorzeźby potrafią, tak jak dawniej, wzbudzić nasz szczery i ponadczasowy zachwyt.

@RY1@i02/2009/242/i02.2009.242.184.008a.101.jpg@RY2@

Dom towarowy Baraschów i kościół św. Marii Magdaleny

Wydawnictwo Co-Libros

@RY1@i02/2009/242/i02.2009.242.184.008a.102.jpg@RY2@

Secesja w architekturze Wrocławia, Leszek Szurkowski, Barbara Banaś

ciekawą narrację;

kompetencje autora;

solidne tłumaczenie i redakcję;

atrakcyjną grafikę;

oryginalny pomysł na książkę

Jacek Borkowicz

jacek.borkowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.