Figlarne songi przełamane zapętlonym melotronem
W cieniu sukcesów nowych odkryć wytwórni Mystic - Czesław Śpiewa, Gaby Kulki i Dick 4 Dick, bez echa przechodzi płyta związanego z nią od lat Jacka Lachowicza. Niesłusznie.
Szkoda, bo to również muzyk, który jest oryginałem na polskiej scenie niezależnej. Starsi słuchacze pamiętają jeszcze jego rockową przeszłość, kiedy był klawiszowcem trójmiejskiej Ścianki. Młodsi kojarzą go z supergrupą Lenny Valentino oraz ze środowiskiem Sissy Records. Ale tak naprawdę po ponad dziesięciu latach kariery wciąż trudno jest go przypisać jednej scenie czy gatunkowi - szczególnie że w jego solowej dyskografii ostatnio pojawił się nawet w pełni ambientowy album "Runo". Dlatego też po "Pigs Joys and Organs" warto sięgnąć bez uprzedzeń i potraktować go jako kolejny zbiór autorskich piosenek Lachowicza.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.