Jak Osiecka z pobocza
Renata Przemyk wraca do fortepianu, gitary, kameralnych klimatów ze szczyptą elektroniki. Jednym się spodoba ta niespieszność, jak poprzedni "Unikat". Inni jej konsekwencję uznają za nudziarstwo i krok w tył.
Przemyk jest fenomenem. Utkwiła między piosenką poetycką a alternatywą, gdzieś między spuścizną Ewy Demarczyk, Agnieszki Osieckiej i punk rocka. Może denerwować jej recytatorskie zacięcie z natężeniem serwowane na kolejnych płytach, nagranych już po świetnym "Hormonie" i "Andergrancie". Może irytować patos tekstów Anny Saranieckiej (np. na "Zamalowanej twarzy" z najnowszej płyty), klimat jak z przeglądów piosenki aktorskiej - też nuży. Ale za to za Przemyk od lat jeżdżą te same fanki i fani niezrażeni brakiem obecności idolki w mediach. Ani jej milczeniem spowodowanym chęcią zaistnienia trochę w muzyce teatralnej ("Balladyna", "Odjazd") i filmowej, a trochę - pragnieniem poeksperymentowania z rockiem i elektroniką.
Po niezbyt udanej "Bliźnie" (2001), późniejszej "The Best Of" (2003), na której śpiewa z Katarzyną Nosowską "Kochaną", i ostatnim dobrym albumie "Unikat" Przemyk wraca do gry, uparcie trzymając się pobocza polskiej piosenki. I mimo że programowo niekomercyjna, powtarzalna i spowalniająca - w dziwny sposób jakoś tym wygrywa.
Jedno jest pewne - Przemyk nie nagrywa płyt, których musiałaby się wstydzić. To jedna z nielicznych na polskiej scenie indywidualistek, których płyty osiągają status złotych, co samo w sobie jest wyczynem. Nawet tak dziwaczny jej krążek jak "Blizna", będący dość niezdarnym ukłonem w stronę pseudopunku (jak np. Guano Apes), ma w sobie moc i niemal dydaktyczną wierność dawnym ideałom.
I mimo że to nie moja bajka, dwupłytowy "Odjazd" oceniam jako cenną próbę podtrzymania tych ideałów. I jako nieco oddaloną od rzeczywistości opowieść o wielkim, niemodnym smutku. Leciutko podrasowaną elektroniką i loopami (płytę realizowali m.in. Sebastian Bernatowicz, Marcin Bors znany ze współpracy z Kasią Nosowską, Leszek Łuszcz i Piotr "Lala" Lewicki z Pudelsów), ale wciąż z dominującą kameralną nutą. Kto to kupi - będzie musiał kupić w całości, ze wszystkimi jej dłużyznami, żałobną melancholią, wysmakowanymi aranżacjami i surowością głosu artystki.
Choć płyta jest nierówna i załamuje się gdzieś w połowie na zawodzących, klezmerskich "Jak tu wybaczać", "Małym niebie" i "Zamalowanej twarzy", w dziwny sposób hipnotyzuje. Wprowadza w muzyczny letarg, i mimo że tak intymna, z potężną siłą niesie nas gdzieś w tył czasu.
Chociaż zbyt oczywiste teksty Saranieckiej nie pozostawiają miejsca na niedopowiedzenia, "Odjazd" broni się zupełnie osobnym typem nostalgii, dobrymi melodiami i perfekcyjną produkcją. Artystka wprawdzie nie przestaje nas nawracać, wałkując te same tematy w ten sam sposób: śpiewa o rozterkach moralnych, Bogu i nieuchronności losu. Ale trudno jej robić z tego zarzut, bo na tym ufundowała swoją twórczość.
Tytułowy singel "Odjazd", z gitarą, syntezatorem i perkusją w tle, to znakomity wstęp to płyty, ale uwaga: to też najbardziej chwytliwa piosenka. Później jest już tylko smutniej ("To, że jesteś"), a Przemyk znajduje coraz większe upodobanie w tym smutku ("patrzę wciąż przez cholerne okno, nic nie zmienia się"), bezlitośnie chłoszcząc nas nim. "I człowiek, i mebel" to najbardziej mocny brzmieniowo utwór z tej płyty, przywołujący wspomnienie popularnej "Kochanej". Dobre muzycznie "Niech mnie ktoś obudzi", ze znakomitym, wieloznacznym tekstem, poruszającym kwestie wiary i niewiary, to kompozycyjne i literackie credo Przemyk. Zuchwała i intymna pieśń, w której postuluje: "Kimkolwiek jesteś, ja Cię znam, czy tego chcesz, czy nie, przy Twoim boku wiecznie trwam, lecz jestem jak powietrze".
Bo Przemyk nie idzie z duchem czasu i w przeciwieństwie do swojej koleżanki z nagrania "Kochana" nie otwiera się tak łatwo na muzyczne nowości. Ale w tym jednym, jedynym przypadku można wyjątkowo uznać to za rodzaj zalety.
@RY1@i02/2009/221/i02.2009.221.000.016a.101.jpg@RY2@
Renata Przemyk na świetnej płycie "Odjazd" zdecydowanie zmienia swój wizerunek
Piotr Małecki
Anna Gromnicka
anna.gromnicka@infor
@RY1@i02/2009/221/i02.2009.221.000.016a.102.jpg@RY2@
"Odjazd", Renata Przemyk
Qlmusic 2009
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu