Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W krainie kwiatów i lewad

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Madera jesienią gwarantuje aktywny wypoczynek w łagodnym klimacie. W październiku i listopadzie temperatura w dzień nie spada poniżej 20 stopni. Miłośnicy gór i oceanu będą zachwyceni

Na wyspę można pojechać chociażby tylko dla górskiej wspinaczki. I nie trzeba mieć wcale wielkiej kondycji, aby dostać się na szczyt dość wysokich, 1800-metrowych gór. Najtrudniejsze trasy prowadzą na Pico das Torres (1851 m n.p.m.) i Pico Ruino (1861 m n.p.m.), wznoszące się w centralnej części wyspy. Ale podjechać można całkiem blisko nich, gdyż autobusy lokalne docierają do najodleglejszych wiosek położonych wysoko w górach. Najlepiej wyruszyć na te szczyty z wioski Ribeiro Frio leżącej zaledwie 15 km od stołecznego miasta Funchal.

Ale góry to nie wszystko. W biurach informacji turystycznej i hotelach należy pytać o levadas. Od informatorów dostaniemy mapki z najlepszymi trasami.

Levadas to wąskie kanały wodne poprowadzone wzdłuż szlaków. Pewnie mają coś wspólnego z naszymi lewadami, kwietnymi grządkami przy chłopskich zagrodach. To słowo dziś zapomniane, choć obecne w wielkiej poezji. "Gdzie konwaliją woniące lewady biegną na skały, pod chaty i sady" - pisał o rodzinnym Krzemieńcu Juliusz Słowacki.

Lewady z Madery wykopano, by spływała do nich woda z deszczowej nawałnicy. Na wyspie powstała cała sieć takich spływów. Liczą sobie w sumie około 1600 kilometrów i ciągną się na sporych wysokościach. Wzdłuż kanałów wiodą też trasy turystyczne. Jak można się domyślić, nie są zbyt trudne. W hotelach recepcjoniści zwykli namawiać gości, by koniecznie wynajęli przewodnika. Nie ma powodu ulegać tym sugestiom, chyba że cierpimy na nadmiar pieniędzy. Na lewadach zgubić się nie da - po prostu idzie się wzdłuż kanału.

Na rozgrzewkę, od razu po przyjeździe, można wybrać szlak od Rabacal (zachodnia część wyspy) i wyruszyć na 15-minutową przechadzkę w kierunku wodospadu. Jeżeli czujemy się na siłach, możemy też wybrać marsz wzdłuż nieco dłuższej lewady znajdującej się w okolicy Porto Moniz. Kanały podchodzą też pod samo centrum Funchal. Z ogrodów Palheiro prowadzi ścieżka do Jasmin Tea Mouse. Szlak ten można wydłużyć, idąc półtora kilometra dalej, do Garden Tea Mouse. W zasadzie jest to przemiła wędrówka od herbaciarni do herbaciarni. Ale jakie cudne widoki!

Być na Maderze i nie wybrać się na lewadę to grzech. Zrozumie to każdy, kto dozna tego niezwykłego przeżycia połączonego z podziwianiem kwiatów, kontemplowaniem krajobrazów i wdychaniem zapachu dzikich lasów.

Przewodnicy polecają szczególnie ogrody botaniczne w stolicy. Prawdę powiedziawszy, nie zrobiły one na mnie szczególnego wrażenia, gdyż cała wyspa okazała się jednym wielkim ogrodem. Najbardziej zadziwiają niebieskie i różowe hortensje rosnące przy drodze jak chwasty.

Poza zielenią jest oczywiście ocean. Przez większą cześć roku woda wokół Madery ma temperaturę 21 - 22 stopni C. W październiku i listopadzie - o dwa stopnie mniej. Miejscowi miłośnicy sportów wodnych nawet w zimie serfują po oceanicznych falach. Jednak kąpiel nie należy tutaj do najłatwiejszych, i to niezależnie od pory roku: wybrzeże Madery jest skaliste, pływanie utrudniają też wysokie fale.

Choć nie znajdziemy tam zbyt wielu długich plaż, Portugalczycy dbają o to, by przybywający na Maderę turyści mieli gdzie bezpiecznie się wykąpać. Takim przyjaznym i pięknym miejscem jest wspomniane już Porto Moniz, położone w północno- zachodniej części wyspy. Ze stolicy można tam dojechać samochodem lub autobusem w godzinę i 15 minut, przecinając po przekątnej całą wyspę. Tamtejsze miejsca do kąpieli to starannie utrzymane plaże i betonowe mola, które ułatwiają dostęp do oceanu. Podobnych kąpielisk jest na wyspie dużo więcej, ale nie wszystkie są tak urocze. Może z wyjątkiem Porto Santo, wysepki położonej 45 km od brzegu Madery. Jeśli ktoś marzy o ciepłym piasku na plaży, powinien udać się właśnie tam.

@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.184.0006.001.jpg@RY2@

Kwiaciarka na tle azulejo, ozdobnej ceramicznej płytki

Katarzyna Żaczkiewicz

@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.184.0006.002.jpg@RY2@

Rybacki port Camara de Lobos (po polsku Wilcza Nora)

ARCO/FORUM

@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.184.0006.003.jpg@RY2@

Madera

katarzyna.zaczkiewicz@infor.pl

Na Maderze dla wielbicieli rozrywek dobre są okolice Funchal, dla miłośników spokoju - północ i wschód wyspy. Na południu niebo jest częściej słoneczne, na północy, z powodu gór, pogoda bywa zmienna.

Wszędzie można dojechać autobusem. Chociaż nie kursują one zbyt często, są jednak punktualne. Zawsze trzeba sprawdzić godzinę powrotu. Bilet kosztuje 1 - 6 euro, w zależności od długości trasy. Można je kupić u kierowcy. Taksówki czekają na postojach. Jeśli chcemy wezwać taksówkę, możemy to zrobić, nie wychodząc z baru, bo w miasteczkach wszyscy się znają. Za 20 km płaci się ok.20 euro. Cenę trzeba negocjować z taksówkarzem.

Bez trudu można też wynająć auto, ale kierowca nie może mieć lęku przestrzeni, gdyż drogi są tu kręte, a przepaście bardzo strome.

Specjalnością Madery są oczywiście ryby. Najsmaczniejsza jest espada, ryba z głębin. W każdej restauracji serwują też owoce morza. Jeśli wolimy dania jarskie - to do wyboru mamy omlety i placki pizzopodobne.

Warto się wybrać na targ w Funchal, gdzie znajdziemy owoce i warzywa endemiczne, spotykane tylko na tej wyspie.

Obowiązkowo trzeba też spróbować madery. Jest to trunek dla pań, ale do kawy smakuje także panom.

Na Maderze obowiązuje euro. Najlepiej wymienić złotówki w Polsce, gdyż prowizja w kantorach i recepcjach w hotelach przy kupnie euro jest wysoka. Kantory jednak nie sprzedają złotówek. Płacąc za różne usługi, można wykorzystywać karty płatnicze takie jak np. Visa, MasterCard lub Plus.

Większość sklepów jest czynna od godziny 9.00 do 19.00. W południe około godziny 13.00 większość sklepów i urzędów ma przerwę obiadową. Duże supermarkety i centra handlowe w miastach są otwarte nawet do godziny 21.

Na wyspie w 1930 roku spędził zimę marszałek Józef Piłsudski. Przybył tutaj nie sam, ale ze swoją lekarką Eugenią Lewicką. Z nieznanych powodów pani Eugenia opuściła wcześniej wyspę. Po jej przyjeździe do Polski prawdopodobnie odwiedziła ją żona Piłsudskiego, Aleksandra. W czerwcu 1931 roku, w jednym z budynków Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego w Warszawie znaleziono nieprzytomną Eugenię Lewicką. Lekarz dyżurny stwierdził, że otruła się środkami chemicznymi. Dwa dni później Lewicka zmarła, nie odzyskawszy przytomności.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.