Pora na jesienny Beskid
W Szczyrku, zimowej stolicy Polski, można spędzić udany urlop także po sezonie. Po Beskidzie Śląskim można wędrować od kwietnia do późnego października pieszo wzdłuż i wszerz, bez zaprawy
Szczyrk, położony w dolinie między grzbietami Magury, Klimczoka, Kotarza i Skrzycznego, niemal w oczach staje się kurortem z prawdziwego zdarzenia.
Jest czysty, zadbany i spokojny. Mnóstwo tu pensjonatów, hoteli, kwater z miejscami noclegowymi na każdą kieszeń i potrzeby. Przy ulicy Beskidzkiej, głównym deptaku, pełno restauracji i kawiarni. Wzdłuż rzeczki Żylicy ciągnie się trakt spacerowy z ławeczkami, piaskownicami, sprzętami do zabaw. A nieopodal dwóch igielitowych skoczni na zboczach góry Skalite, gdzie skakał Adam Małysz, mamy kompleks sportowy z boiskami, kortami, bieżniami i basenem.
Można zostać w Szczyrku i góry oglądać z daleka, spędzając czas w klubach, dyskotekach, salonach masażu i odnowy, w jacuzzi, na rowerze, wreszcie spacerując i zwiedzając. Wart uwagi jest drewniany kościół parafialny z końca XVIII w., a także murowane kaplice i przydrożne figury kamienne.
Ale jeśli ktoś naprawdę kocha góry, to ma je przecież w zasięgu ręki. Z głównego deptaka wychodzi się wprost na porośnięty świerkowym lasem szlak. Wędrują nim zarówno kilkulatki z rodzicami, jak i emeryci.
Ze Szczyrku prowadzą szlaki piesze różnej długości i o rozmaitym stopniu trudności. Jeden z najpopularniejszych wiedzie przez Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Można się tam dostać na dwa sposoby. Pierwszy to droga pieszo, szlakiem zielonym lub niebieskim (2 godz. 15 min). Wyzwanie dla początkujących: spora stromizna, skały, kamienie, korzenie - nazajutrz mogą boleć mięśnie. Konieczne są mocne buty, peleryna i butelka wody.
Drugi sposób to wyciąg krzesełkowy. Tu też gwarantowane przeżycia. Gdy unosimy się, uliczny gwar stopniowo milknie, a my zanurzamy się w leśnej ciszy. Nasze stopy muskają gałęzie świerków. Pół godziny prawdziwego relaksu. Przy przesiadce na Hali Jaworzyna można dalej pójść pieszo - to godzinny spacer-wspinaczka.
A na szczycie rozkosz dla oczu: przepiękna panorama Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. Widać stąd miasto Żywiec i Jezioro Żywieckie, Babią Górę, a gdy pogoda dobra, to nawet Tatry. Ze szczytu zlatują lotniarze, wypełniający wiatrem kolorowe czasze swych maszyn.
My idziemy w prawo zielonym szlakiem, na dwugodzinną wycieczkę przez Małe Skrzyczne, na Malinowską Skałę i z powrotem. Droga to łatwa, biegnie łagodnie przez las w sezonie pełen jagód. Tylko przed samym szczytem Malinowskiej natrafiamy na dość ostre, kamieniste podejście. Potem już można odpocząć na skalnych stopniach wieńczącego górę ogromnego głazu.
Inna trasa to szlak zielony, prowadzący ulicą Górską, potem przez Biłą i przełęcz Siodło na Klimczok. Czas: dwie godziny. Droga prowadzi pod górę, a przed szczytem spotka nas dość długie podejście po kamieniach. Można się zmęczyć. Ale za to niemal cały czas widać panoramę Szczyrku i górującego nad nim Skrzycznego.
Ambitniejszy cel to Barania Góra. Wyciągiem można dostać się na Skrzyczne i stamtąd ruszyć w trzygodzinną trasę na szczyt Baraniej. Droga nietrudna, ale sporo na niej wzniesień i spadków. Na szczycie nagroda: wieża widokowa, a z niej panorama Beskidu Śląskiego z Tatrami w oddali.
Zejście wzdłuż Czarnej lub Białej Wisełki - tak czy tak jest to fantastyczny spacer wśród stuletniego lasu i potężniejącego szumu górskiego potoku, który niżej staje się Wisłą. Dochodzimy do miasta Wisła i stamtąd autobusem do Szczyrku.
Warto jest zrobić jeszcze jedną wyprawę na ten szczyt - trasą wiodącą wzdłuż Czarnej albo Białej Wisełki. Czarna ma 9 km, Biała 6 km. Każda trasa zajmie ok. 8 godz. i dla osób niewprawionych w chodzeniu po górach może być męcząca. Znaczna część drogi prowadzi po kamieniach lub wystających korzeniach, trzeba więc pamiętać o mocnym obuwiu. I oczywiście o napojach - zwłaszcza w ciepły dzień.
By przebyć pierwszą z tras, jedziemy z Wisły ul. Wyzwolenia na Szczyrk. Mijamy zaporę i Jezioro Czerniańskie, gdzie spotykają się obie Wisełki, i skręcamy w prawo w ul. Czarne. Po lewej siedziba Leśnictwa Czarne, obok niestrzeżony parking. Można tu też dojechać autobusem.
Od parkingu wiedzie czarny szlak - jest wygodną asfaltową drogą biegnącą lekko pod górę. Po prawej w skalnym korycie szumi Czarna Wisełka. Tablica informacyjna głosi, że do schroniska PTTK na Przysłopie idzie się stąd godzinę i 45 minut.
Wędrujemy wśród świerków liczących grubo ponad sto lat. Miejscami rosną tu potężne buki i jodły. Uważny obserwator z pewnością dostrzeże wypływające wprost spomiędzy warstw skalnych źródełko, tzw. wykap. Odbijająca w prawo droga wiedzie wzdłuż ponadkilometrowego potoku Ciepła, który podobno nie zamarza nawet w największe mrozy.
Po półtorej godziny wędrówki mamy dwie możliwości: albo dalej asfaltem, albo żegnamy Czarną Wisełkę i skręcamy w lewo na ścieżkę wiodącą w górę po skałach. To dość forsowne podejście, ale po 10 minutach dotrzemy do schroniska. Dwieście metrów przed nim stoi budynek leśniczówki liczący sobie równo 140 lat. Był miejscem noclegowym dla myśliwych polujących na głuszce. Możemy tu obejrzeć okazy roślin i zwierząt z okolicznych lasów oraz dawną kancelarię leśniczego.
W schronisku na Polanie Przysłopiańskiej można zjeść pyszną kwaśnicę oraz przybić na mapie pieczątkę z widoczkiem gór. Obok schroniska mieści się Muzeum Turystyki. Z polany kolejny wspaniały widok na Beskid Śląski.
A potem już prosto na szczyt Baraniej, szlakiem czerwonym po skałkach, kamieniach lub splątanych korzeniach. Zajmie to 1 godz. 15 min. Może być męczące. Ale po kilkudziesięciu minutach trudu szlak lekko skręca w lewo i pozostaje nam już tylko kilkaset metrów, prosto jak strzelił, na szczyt. Teraz nogi niosą nas same.
Druga trasa, też z Wisły, wiedzie przez miejscowość Czarne Fojtula nad Jeziorem Czerniańskim. Wspinamy się gęstwiną pierwotnego lasu, który ma dwieście lat. Towarzyszy nam Biała Wisełka - z rwącego potoku, przedzierającego się przez skały spienionymi kaskadami, stopniowo zmienia się ona w leniwie ciurkający strumyczek.
Jakiś kwadrans przed szczytem, gdy szlak ostro skręci w prawo, zobaczymy po lewej tablicę wskazującą miejsce, gdzie z wysokości 1100 m n.p.m. wypływa Biała Wisełka. Jest też głaz z napisem: "Wantule im. L. Zejszera przy źródle Białej Wisełki 1984" (wantule to osypisko skalne). I zaraz mamy szczyt.
@RY1@i02/2009/203/i02.2009.203.184.0002.001.jpg@RY2@
Jesienny wypas na beskidzkiej hali
Marek Maruszak/FORUM
@RY1@i02/2009/203/i02.2009.203.184.0002.002.jpg@RY2@
Pora na jesienny Beskid
gp@infor.pl
Beskidy to pasmo Karpat Zewnętrznych rozciągające się od Czech po Ukrainę. Jego szerokość wynosi około 50 km, długość - około 600 km. Beskidy powstały w okresie trzeciorzędu, tak jak Alpy, czyli 22 mln lat temu. Ich charakterystyczne łagodne stoki i szczyty to efekt zlodowacenia. Najwyższy szczyt - Babia Góra (1725 m n.p.m.), leży w Beskidzie Żywieckim.
Beskid Śląski to część Beskidów Zachodnich, leży między Kotliną Żywiecką po stronie wschodniej a Olzą po zachodniej. Tworzą go dwa grzbiety górskie: Czantorii i Baraniej Góry, rozdzielone doliną Wisły. To jeden z piękniejszych terenów górskich Polski. Istnieją tu dwa rezerwaty: Baraniej Góry i Wisły.
Więcej:
Wybierając się na spacer po górach, należy założyć odpowiednie obuwie. Absolutnie nie klapki, sandały i raczej nie buty nazywane u nas adidasami - w jakich niestety wiele osób wybiera się w góry. To duży błąd. Bardzo łatwo się pośliznąć, zranić, skręcić nogę. Co to znaczy odpowiednie obuwie? Takie, które ma grubą podeszwę z protektorem i dobrze trzyma stopę oraz kostkę - tego rodzaju buty można kupić w sklepach sportowych, a nazywane są one butami trekkingowymi. Najlepsze są markowe. Sprzedawca powinien doradzić. Warto wyłożyć na nie nawet kilkaset złotych, gdyż to wydatek na długie lata. W takich butach raczej nie chodzi się na co dzień, więc nieprędko się zużyją, a poza tym na ogół są bardzo mocne. I rada dla pań: niech włożą spodnie, długie lub krótkie. Żadnych wąskich spódniczek, które także widzi się dość często na szlaku.
Warto pójść wiodącym wzdłuż granicy polsko-czeskiej łatwym szlakiem na szczyt Wielkiej Czantorii (15 minut), gdzie stoi 27-metrowa wieża wybudowana przez Czechów i do nich należąca. Z górnej platformy rozciąga się przepiękna panorama.
Ze Szczyrku blisko już do granicy ze Słowacją. Polecamy jednodniową wycieczkę poza Beskidy do słowackiego parku narodowego Mała Fatra.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu