Chciałbym przejść do historii
ROZMOWA
Prawda jest taka, że koszykówka to biznes. W obecnej sytuacji w klubie z Florydy nie mówi się na temat wymiany z moim udziałem i bardzo się z tego powodu cieszę. Jednocześnie nie zapominam, że w biznesie nigdy nic nie wiadomo i muszę być przygotowany na każdą sytuację. Mimo to obecnie staram się robić tylko jedno: koncentrować na grze w koszykówkę. Chcę także zrobić wszystko, aby pomóc mojej drużynie w odnoszeniu sukcesów. Mamy fantastyczny zespół, który może zdobyć mistrzostwo NBA - i to nasz główny cel. Poza tym chciałbym grać więcej i sprawić, żeby jak najlepiej nas zapamiętano. Chcemy się zapisać w historii.
To jedna wielka plotka i wymysł dziennikarzy. Nie pytałem go, czy mógłbym tam przejść, ale jak ogólnie wygląda sytuacja w tym mieście i w tej ekipie. Chciałem się dowiedzieć, jak się tam czuje i jak się odnalazł w tamtejszym systemie gry, bo przeszedł do tego klubu z New Jersey Nets. Nie było w tym żadnych podtekstów. Wcale nie interesowało mnie, czy zostanę na niego wymieniony albo czy będę wspólnie z nim bronił barw tej drużyny. Nic na ten temat nie wiem, a mój agent nie prowadził żadnych rozmów w tej sprawie.
Również nic w tej kwestii nie wiem. To pytanie powinno zostać skierowane do mojego agenta. Reprezentuję Orlando i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.
Uważam, że na ten moment mój klub potrzebuje zawodnika trafiającego w półdystansie. Jednocześnie musi to być gracz bardzo ruchliwy, umiejący grać w obronie przeciwko najlepszym w NBA. Chodzi o umiejętność zatrzymania takich koszykarzy, jak Rasheed Wallace czy Kevin Garnett. Moim zdaniem oprócz tego powinien być uczulony na pewne defensywne drobiazgi. Są to rzeczy zgodne z filozofią naszego szkoleniowca, do których przywiązuje ogromną wagę. Jeśli miałbym wymienić kogoś najbardziej spełniającego te kryteria, to wskazałbym Rasheeda Wallace’a. Do mojego zespołu zostali natomiast dobrani gracze sprawdzający się w pewnych systemach. Nie miałem jeszcze okazji, by pogadać o tym wszystkim z moim szkoleniowcem, gdyż jest na to trochę za wcześnie. Czas na rozmowę nadejdzie wkrótce.
Jasne, ale żeby tak się stało, trzeba być regularnym w rzutach z półdystansu. Oczywiście umiem rzucać, aczkolwiek są to rzuty nieregularne i zbyt często zdarza mi się pudłować. Potrafię mieć jeden lub dwa dni, kiedy wszystko trafiam, ale w następnych dniach oddaję dużo niecelnych rzutów. Muszę popracować nad regularnością w tym elemencie gry, by nie mieć problemów z trafianiem, gdy jestem ustawiony na półdystansie. No ale na dzień dzisiejszy trener nie daje mi szansy grać jako silny skrzydłowy. Wynika to również z faktu, że obecnie nie mamy innego zmiennika dla Dwighta Howarda.
Oczywiście, zdarzyło mi się usłyszeć, że rozegrałem bardzo dobry turniej i pokazałem się z dobrej strony. Mimo wszystko dla mnie mistrzostwa Europy były porażką, ponieważ Polska przegrała wszystkie mecze w drugiej rundzie. Z tego też powodu nie komentowałem opinii na ten temat.
Przede wszystkim nie znam go osobiście, choć oczywiście słyszałem dużo pozytywnych opinii na temat jego gry. Czytałem też sporo o tym zawodniku jeszcze w czasach, kiedy grał w Polsce. Na pewno gratuluję mu dostania się do NBA. To niesamowity wyczyn i zapewne spełnienie jego marzeń. Rzecz jasna zamienię z nim kilka słów na temat Polski, ale nie mam pojęcia, czy będziemy rozmawiać o kadrze. W tej chwili w barwach biało-czerwonych występuje David Logan. Nie ma więc miejsca dla kolejnego naturalizowanego koszykarza. Pewnie zwyczajnie go zapytam, jak mu się podoba Polska.
@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.017a.101.jpg@RY2@
Marcin Gortat to jedyny Polak w NBA
Reuters/Forum
*, urodzony w Łodzi, jedyny polski koszykarz, który grał w finale NBA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu