Świąteczny wyścig świateł
Zbliża się czas prezentów, karpia w galarecie i choinkowych dekoracji. Są miejsca na ziemi, gdzie świetlne ozdoby wokół domów przybierają formę obsesji
Dla większości z nas Boże Narodzenie jest okazją do spotkania w rodzinnym gronie. Jednak niektórzy traktują świąteczne przygotowania jak wyścig zbrojeń, próbując za wszelką cenę zakasować sąsiadów spektakularnymi dekoracjami. Najlepiej podświetlanymi, grającymi i ruszającymi się jak w Disneylandzie. Obsesja świetlnych zbrojeń dotyka bowiem w największym stopniu Amerykanów - co roku na ten cel idą miliony dolarów. Idą z dymem, chciałoby się powiedzieć w miarę wypalania się kolejnych lampek.
Dokument "W powodzi gwiazdkowych świateł" portretuje kilku takich pasjonatów, którzy przygotowania do Bożego Narodzenia zaczynają już 1 stycznia, co roku starannie planując szczegóły skomplikowanych elektrycznych instalacji. Cena nie gra roli - liczy się efekt.
Niektórzy dawno już przekroczyli granice zdrowego rozsądku, jak Andrew, który zamontował wokół swojego małego domku 32 kamery przemysłowe, by zapobiec aktom wandalizmu. Albo Chris, który wydał 30 tysięcy dolarów na batalię sądową przeciwko sąsiadom, którzy skarżyli sie na zbyt głośne świąteczne dekoracje.
@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.006b.001.jpg@RY2@
FOT. CORBIS/FOTO CHANELS; PLANETE
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu