Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Co się kręci w polskim offie?

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Niezależny reżyser, autor kilkunastu nagradzanych na festiwalach filmów Dominik Matwiejczyk wprowadza swój pierwszy obraz do kin

Dominik Matwiejczyk: Mam nadzieję, że nie. Do kolejnych filmów na pewno będę szukać dystrybutorów, ale jeśli się nie uda, to oczywiście pozostaje działanie na własną rękę. Wolałbym jednak skupić się na pisaniu scenariuszy i reżyserowaniu. I wcale nie robię wszystkiego sam - zdjęcia czy pisanie muzyki zostawiam innym.

Myślałem o tym. Jeśli uda się z tym filmem, przy ograniczonej dystrybucji i z pomocą sieci kin studyjnych, które współfinansują wprowadzenie "Czarnego" na ekrany, to z innymi produkcjami też mógłbym spróbować. Może Sky Piastowskie albo inne tytuły, które warto zaprezentować szerszej publiczności.

Od kilku lat mieszkam we Wrocławiu, ale w Wiszni prowadzę działalność, bo tam mam większe pole manewru. Poza tym pochodzę z jeszcze mniejszej miejscowości i wszystkie moje filmy, które rozgrywają się na wsi, w tym również "Czarny", były tam kręcone. Na pewno też obficie korzystam z własnych doświadczeń i prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce w tych okolicach - oczywiście wszystkie zostają przeze mnie przetworzone, aby łączyły się w całość.

Mateusz wcześniej zagrał w mojej "Krótkiej histerii czasu", potem pracowałem z nim jeszcze przy jednym odcinku serialu "Pitbull" i uważam, że jest bardzo dobrym, ale niedocenionym aktorem. Ma dużą potrzebę grania, jednak oferta regularnej kinematografii polskiej jest dla niego niewystarczająca i dlatego ciągle widzimy go w rolach ładnych, grzecznych chłopców, amantów, którzy mają się podobać dziewczynom. Z rozmów z nim wiem, że ma potrzebę łamania tego wizerunku. A nagrody, które dostał za tę rolę, potwierdzają wszechstronność jego talentu.

Z prac serialowych najlepiej wspominam "Pitbulla". Patryk Vega ściągnął mnie na plan, widząc jeden z moich filmów na festiwalu i zaproponował mi bycie reżyserem drugiej ekipy. Inaczej niż przy moich filmach, nie musiałem się martwić o aspekty produkcyjne ani o scenariusz. Skupiałem się wyłącznie na reżyserii, to mi dużo dało. Mam wrażenie, że nabrałem doświadczenia - w kolejnych moich filmach widać tę różnicę.

Zawsze robiąc film, marzy się o tym, żeby zobaczyło go jak najwięcej ludzi. Produkcje niezależne mają swoją publiczność, jeżdżą na festiwale, ale nie można liczyć na przykład na recenzje w prasie - dziennikarze rzadko odwiedzają takie imprezy. A reżyser ma głód tego, żeby dowiedzieć się, co krytycy myślą o jego filmie. Premiera kinowa gwarantuje większe zainteresowanie mediów.

Mam wrażenie, że boom na ten rodzaj kina miał miejsce cztery - pięć lat temu i już się skończył. A też powiedzmy sobie szczerze, że nie dzieje się tak dużo ciekawych rzeczy w tym offie.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.027a.001.jpg@RY2@

FOT. MACIEJ KULCZYŃSKI/REPORTER; ART HOUSE

Katarzyna Nowakowska

Mała wioska gdzieś w Polsce. Kościół, spożywczak, pod którym urzędują lokalne pijaczki, zaniedbane podwórka. Przyjazd młodego mężczyzny w wypasionym samochodzie od razu staje się lokalną sensacją. Zwłaszcza że ów 30-latek zwany Czarnym (Michał Żurawski) pochodzi z tej wsi.

Czarny odnawia znajomości sprzed lat - z dresowatym kumplem Kanią ( Mateusz Damięcki) oraz z przyrodnią siostrą Olą (Maria Niklińska), a widz powoli odkrywa ponurą historię rodzinną stojąca za jego wyjazdem ze wsi.

Umiejętnie poprowadzona narracja jest jedną z najmocniejszych stron tego obrazu. Matwiejczyk to w końcu autor z dorobkiem kilkunastu filmów - cóż, że w większości nieznanych szerszej publiczności - warsztat ma naprawdę znakomity. Podoba mi się świadomość, z jaką reżyser wychodzi od historii - ciekawej, mrocznej, niejednoznacznej, by na niej nadbudowywać treści. Niby oczywistość, a jednak większość polskich filmowców wciąż wychodzi od wykoncypowanej tezy, do której później dorabia wątłą fabułkę. Na szczęście Dominik Matwiejczyk wie, że widza trzeba zainteresować losami bohaterów. I choć "Czarny" ma też sporo słabości - grzęźnie w zbyt naiwnych diagnozach i rozwiązaniach, to za tego reżysera warto trzymać kciuki. Jest szansa, że będziemy wreszcie mieli porządne kino środka: skupione na fabule, charakterach postaci i zanurzone w konkretnej rzeczywistości. Ja kibicuję Matwiejczykowi.

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.