Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Gnojki

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Przyznaję, nie znam książeczek Jeffa Kinneya, które były podstawą "Dziennika cwaniaczka". Jeśli wierzyć krytykom, nie są złe. W przeciwieństwie do ich filmowej adaptacji.

Bohaterem "Dziennika..." jest Gregory Heffley - jeśli cwaniaczek, to tylko we własnym mniemaniu. Idzie właśnie do gimnazjum, więc robi, co może, by zostać najpopularniejszym dzieciakiem w szkole. Wierzy, że to mu pomoże w przyszłości zrobić karierę. Stara się więc jak może, ale przy okazji straci najlepszego kumpla (gamoniowatego grubasa Rowleya), odrzuci bezinteresowną przyjaźń intelektualistki Angie i narobi sobie masę wrogów. Nie ukrywajmy, Greg zasłużył na to, co go spotyka - jest kłamliwym i denerwującym gnojkiem, a nie bohaterem, do którego czujemy sympatię.

Dałoby się ten ryzykowny koncept obronić, gdyby nie zawiedli niemal wszyscy zaangażowani w realizację filmu. Nie wiem, co jest gorsze - wyjątkowo toporna reżyseria, kloaczny poziom żartów (w których główną rolę często pełnią siki, gluty i spleśniały kawałek sera) czy groteskowo przerysowane aktorstwo (broni się jedynie grana przez Chloe Moretz Angie). Półtorej godziny z "Dziennikiem..." pozwala na jeden jedyny wniosek. Unikać cwaniaczków, tak w życiu, jak w kinie.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.028c.001.jpg@RY2@

FOT. EVERETT COLLECTION/EAST NEWS; IMPERIAL-CINEPIX; ITI CINEMA

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.