Dwa koziołki. Urządzenie błazeńskie
W Poznaniu dwa białe mechaniczne kozły wzbudzają sympatię, której mógłby im pozazdrościć niejeden polityk
Koziołki na ratuszowej wieży w Poznaniu są jak krakowski lajkonik i pierniki z Torunia. Wszyscy o nich słyszeli, chociaż nie każdy widział. Są bohaterami niejednej bajki dla dzieci, bo tradycja miejskich symboli lubi karmić się świeżością wrażeń z dzieciństwa.
Południowe trykanie
Poznaniacy zabierają na Stary Rynek swoje dzieci, by w południe obejrzeć minutowy spektakl z udziałem dwóch mechanicznych kozłów. Zwierzęta trykają się rogatymi łbami dwanaście razy, po czym powoli chowają za drzwiczkami mechanizmu. Widowisko odbywa się w bocznej wieżyczce ratusza, a stojący na placu muszą wysoko zadzierać głowy.
Stara legenda mówi, że tuż przed ucztą wyprawioną przez rajców z okazji ukończenia miejskiego zegara przypaliło się główne danie wieczoru - udziec sarni. Zdesperowany pomocnik kucharski przypędził więc do ratuszowej kuchni dwa białe koźlęta. Te uciekły spod rożna i wbiegły na szczyt wieży. Na pamiątkę tego wydarzenia twórca zegara, mistrz Bartłomiej, uwiecznił zwierzęta w postaci ruchomych figurek.
Mistrz Bartłomiej jest postacią rzeczywistą - nazywał się Bartłomiej Wolf. W 1551 roku zainstalował na ratuszowej wieży bogato zdobiony zegar, wraz z "urządzeniem błazeńskim" - jak notuje miejski wykaz wydatków - czyli mechanizmem z koziołkami.
Prestiżowa inwestycja rady miasta była tylko częścią wielkiej przebudowy ratusza. Dokonał jej w latach 1550 - 1560 Jan Baptysta Quadro, który przybył tu razem z trzema braćmi ze szwajcarskiego Lugano nad jeziorem Como. Od nazwy tego jeziora pochodzi zresztą termin "komaskowie", oznaczający miejscowych muratorów i architektów, których umiejętności znane były w całej ówczesnej Europie. Przebudowany przez Quadro ratusz w Poznaniu uznawany jest za perłę architektury polskiego renesansu.
W 1675 roku uderzenie pioruna zniszczyło wieżę razem z zegarem. Urządzenie odtworzono jednak w 1913 roku. Kolejne koziołki skonstruowano po zniszczeniu ratusza pod koniec II wojny światowej.
Mrocznym epizodem historii ratusza była wizyta Heinricha Himmlera - dowódca SS spotkał się tu w październiku 1943 roku z kadrą swoich podwładnych, by poufnie przyznać się im do odpowiedzialności za decyzję o zagładzie Żydów.
Koziołki to coś więcej niż turystyczna atrakcja. Cieszą się niesłabnącą popularnością wśród samych poznaniaków. Ci piszą o nich wiersze, a nawet układają sztuki sceniczne: prapremiera "Poznańskich koziołków" Marty Guśniowskiej odbyła się miesiąc temu w Teatrze Animacji. Zwierzęta przebierane są też w okazjonalne okrycia. Na Wielkanoc udają baranki, a niedawno wystąpiły w emblematach Euro 2012.
W Poznaniu mają także swój pomnik. Stoi na niedalekim od rynku placu Kolegiackim. Mieszkańcy fotografują się przy koziołkach, dosiadają ich, a nawet odziewają na zimę w ciepłe ubranka.
Poznańskie koziołki należą do większej rodziny ruchomych figurek. Ozdobione nimi zegary były chlubą najbogatszych miast średniowiecznej Europy.
Najstarszym z nich jest Orloj - wykonany w 1410 roku zegar astronomiczny, zdobiący wieżę ratusza w czeskiej Pradze. Z jego kilku tarcz można odczytać nie tylko godzinę, ale też datę, a nawet aktualne położenie ciał niebieskich. Mechanizm zegara prezentuje co godzinę korowód dwunastu apostołów.
Na szczycie weneckiej Wieży Zegarowej (Torre dell’Orologio), stojącej przy placu św. Marka, co godzinę uderzają w dzwon figury dwóch Maurów, a raz do roku pojawiają się tam ruchome postacie Trzech Króli. Dostojną królewską procesję można też podziwiać na frontonie Nowego Ratusza w Monachium (Glockenspiel). Z kolei pod zegarem umieszczonym na dziedzińcu krakowskiego Collegium Maius przesuwają się drewniane figury znakomitych rektorów tej uczelni.
Osobliwością jest ratuszowy zegar z czeskiego Ołomuńca, gdzie po wojnie komuniści, zgodnie z duchem czasu, zastąpili ruchome figurki świętych postaciami robotników i chłopów. Ich spracowane torsy defilują teraz przed oczami zdumionych turystów w takt średniowiecznych kurantów.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0007.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0007.002.jpg@RY2@
Remont zegara to rzadka okazja, by zobaczyć je z bliska
"Baśnie i bajki polskie" to animowany serial dla dzieci, który przybliża im klasyczny zestaw rodzimych baśni i legend, choć niekoniecznie w tradycyjnej wersji fabularnej. 25. odcinek serialu opowiada o poznańskich koziołkach. I tutaj filmowa historia różni się od tradycyjnej legendy. Oto pewna hrabina przywozi z podróży do rodzinnego miasta dwa koziołki. Następnego dnia udaje się do burmistrza i żąda, by wzorem innych miast europejskich zegary na poznańskim ratuszu wybijały godziny z kurantami... w jej wykonaniu. Jednak burmistrz po konsultacji z Eugeniuszem Pragmatico, który opiekuje się zegarami, zdecydowanie odmawia. Arystokratka postanawia więc zniszczyć mechanizm i w ten sposób dopiąć swego: wynajmuje agenta, który ma dokonać sabotażu. Na szczęście mieszkańcy miasta udaremniają podstęp i zamykają hrabinę wraz z koziołkami na ratuszu. Kobieta usiłuje szantażem zmusić burmistrza, by przyjął jej propozycję. Całą sytuację dodatkowo komplikuje Max, jamnik mistrza Pragmatico.
JACEK BORKOWICZ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu