Planeta na wulkanie
Niewielu mamy w Polsce znawców Kaukazu, którzy mogliby się równać z Wojciechem Góreckim. Łączy on bowiem w sobie cechy znakomitego analityka, dyplomaty oraz reportera - i to ostatnie zajęcie ceni sobie chyba najbardziej. "Planeta Kaukaz", którą dostajemy teraz w odmienionej wersji, jest jego pierwszą książka o tym rejonie świata - później napisał jeszcze "Toast za przodków".
Nowa okładka, zdjęcia w środku, brak aneksu, przypisów, inny układ rozdziałów - wszystko to sprawia, że czyta się rzecz płynniej niż w starym wydaniu. 14 opowieści przeplatanych fragmentami dzienników autora prowadzi nas przez wąski pas lądu między morzami Czarnym a Kaspijskim zaludniony przez magmę na- rodów, grup etnicznych, religijnych. Każda z nich to osobny kontynent, stąd metafora planety, która wszystkie je w sobie zawiera, tworząc całość aż kipiącą różnorodnością.
Podróż przez Kaukaz zaczyna się w kraju Kabardynów i Bałkarów, potem przenosimy się skokiem do Kałmucji, by skręcić na południe do Dagestanu i dalej, na Kaukaz azerbejdżański do aułu Hinalug, odciętego od świata, gdy Górecki odwiedził go po raz pierwszy, dziś połączonego z nim asfaltową szosą. Stamtąd droga prowadzi na zachód do Czeczenii, Inguszetii, Osetii Północnej, Kraju Karaczajów i Czerkiesów, Adygei, by zakończyć przygodę z Kaukazem u raskolników i Kozaków na stepach Kubania.
Wszędzie po drodze najważniejsi w narracji Góreckiego są ludzie. Zwykli - niezwykli. Niby normalni mieszkańcy tych krain, ale każdy niesie w sobie historię - swojego plemienia, osady, ale i własną. Górecki potrafił z nimi rozmawiać, a gdy trzeba - milczeć ze zrozumieniem; często na Kaukazie nie trzeba w ogóle słów, życie jest bogatsze od nich.
Wyjątkiem w geograficznej konstrukcji książki jest rozdział "Elbrus". W pierwotnej wersji lokował się pośrodku - teraz otwiera "Planetę...". To świadomy zabieg. Bo wysoka na ponad pięć i pół kilometra góra jest najokazalszym symbolem Kaukazu, także dlatego, że to wciąż czynny wulkan z kipiącą pod stokami lawą. Pewnego dnia eksploduje - tak jak cała ta targana konfliktami i namiętnościami kraina. Trudno o lepszą metaforę.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.039c.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu