Wrocław jak sklepy cynamonowe
Połowa duetu Skalpel idzie na swoje i wydaje płytę jako Igor Boxx. To wciągającą opowieść o oblężonym Wrocławiu
Psudonim Igor Boxx brzmi obco, ale znacie go bardzo dobrze. To Igor Pudło, didżej, producent i połowa duetu Skalpel - jedynego polskiego zespołu, któremu udało się podpisać kontrakt z kultową brytyjską wytwórnią Ninja Tune. Skalpel chwilowo zawiesił działalność, bo jak przyznaje w wywiadach Pudło, duet wyczerpał formułę polish jazz polegającą na cięciu i gięciu starych nagrań jazzowych i układaniu z nich nowych kompozycji,
Na swoim solowym debiucie Boxx postawił na historię. "Breslau" to dźwiękowa opowieść o trzymiesięcznym oblężeniu Wrocławia przez Armię Czerwoną w 1945 roku, podczas którego zginęło ponad 200 tysięcy osób. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że ten album nie ma nic wspólnego z modą na historyczne projekty. Nie znajdziecie tu patriotycznych haseł i powstańczej retoryki. "Breslau" przypomina sugestywny soundtrack do filmu akcji.
Już od otwierającego płytę tytułowego "Breslau", kojarzącego się ze ścieżką dźwiękową Krzysztofa Komedy z "Dziecka Rosemary", nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż okolicznościowa laurka ku czci bohaterów. Psychodeliczne chóry i falujące złowieszczo organy rzucają słuchacza w sam środek wojennego szaleństwa. Brak tu jednak banalnych sampli karabinowych wystrzałów i syren alarmowych. Pudło buduje nastrój bardziej wyrafinowanymi środkami. Owszem, słychać piętno Skalpela pod postacią poszatkowanych jazzowych breaków, ale są one tak dobrane, żeby wzmocnić wizję oblężonego miasta. Tak jak w "Last Party in Breslau", w którym solówka werbla przypomina serię z pepeszy, a mocarny akord fortepianu wzmaga poczucie zagłady. Nie wspominając o "Festung", któremu ton nadaje przytłumiona stopa zestawu perkusyjnego ciężka niczym podeszwy oficerskich buciorów. Do tego tony niepokojących sampli w rodzaju przyspieszonych oddechów, zbiegania po schodach i turntablistyczne smaczki (syrena alarmowa wyskreczowana z płyty winylowej).
Tworząc "Breslau" inspirowałem się opowieściami muzycznymi, takimi jak "Eskimo" Residents, "Different Trains" Steve’a Reicha albo "Computer World" Kraftwerk - tłumaczy 44-letni muzyk. Wszystko się zgadza - motoryka odgrywa na "Breslau" pierwszoplanową rolę, dzięki czemu układanka z sampli wciąga coraz bardziej swoim transowym charakterem. Igor Pudło znowu pokazał klasę.
@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.196.034b.001.jpg@RY2@
Marcin Staniszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu