Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zaplątani w dygresjach

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nie wszystko złoto, co się świeci. Dowodzi tego szwedzki bestsellerowy kryminał "Hipnotyzer" Larsa Keplera

Przywykliśmy do tego, że szwedzki kryminał to marka równie niezawodna, co szwajcarski bank. Szwedzi zresztą nie tylko piszą kryminały, ale również gorliwie je czytają. Gdy w ubiegłym roku ukazała się na tamtejszym rynku powieść detektywistyczna nieznanego nikomu debiutanta, w ojczyźnie Stiega Larssona zawrzało. Szło nawet nie tyle o literackie walory "Hipnotyzera", co o próby ustalenia tożsamości tajemniczego Larsa Keplera. Od początku przeczuwano bowiem, że pod wspomnianym nazwiskiem ukrywa się jakaś znana figura. Dziennikarze nie ustawali w śledczych wysiłkach, sugerując wręcz, że za Keplera podaje się sam Henning Mankell. W końcu prawda wyszła na jaw - "Hipnotyzera" napisało małżeństwo: Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril. On zasłynął w Szwecji głośną powieścią o Ingmarze Bergmanie, ona również jest pisarką, krytykiem literackim i znawczynią twórczości Fernanda Pessoi. Jak mówią w wywiadach, "Hipnotyzer" zrodził się ze wspólnego zamiłowania do kryminałów i powieści sensacyjnych. Ahndorilowie zapowiadają, że ich pierwsza wspólna książka zapoczątkuje całą serię, a szwedzcy filmowcy już zatroszczyli się o prawa do ekranizacji "Hipnotyzera".

Czytając ów bestseller, trudno jednak nie zadać sobie pytania, o co tyle hałasu. To bowiem rzecz nudna jak flaki z olejem. Niejaki Erik Maria Bark, lekarz, który swego czasu prowadził badania nad hipnozą, zostaje poproszony o pomoc w policyjnym śledztwie. W jednym ze sztokholmskich mieszkań dokonano masakry całej rodziny, przeżył jedynie 15-letni chłopak, który w stanie szoku i z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. To, co ujawnia nastolatek pod hipnozą, wprawia śledczych w osłupienie. Tymczasem ktoś uprowadza syna samego Barka. Chcąc znaleźć porywaczy, hipnotyzer powraca do bolesnych zdarzeń sprzed dekady.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że akcja rozgrywa się tu na ponad 600 stronach - nierzadko można odnieść wrażenie, że państwo Ahndoril prowadzili zażartą walkę o to, które z nich będzie miało ostatnie słowo. Wątki i dygresje mnożą się więc w nieskończoność, tempo co i rusz zwalnia, a wyczekiwane rozwiązanie wciąż ledwo majaczy na horyzoncie. Z "Hipnotyzera" spokojnie dałoby się wykroić co najmniej dwie powieści: jedna to kryminał, druga - thriller medyczny. Może szkoda, że autorzy tego nie uczynili. A podobieństwo z książkami Stiega Larssona, których dopatrzył się jeden ze skandynawskich recenzentów? To raczej nieporozumienie.

@RY1@i02/2010/207/i02.2010.207.196.034b.001.jpg@RY2@

Hipnotyzer | Lars Kepler | przeł. Marta Rey-Radlińska | Czarne 2010 | 36,60 PLN

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.