Metal w cieniu historii
Niemiecka scena metalcore’owa trzyma się zadziwiająco mocno. Podczas gdy wiele zespołów amerykańskich albo zmieniło stylistykę, albo skomercjalizowało gatunek do granic absurdu, inkorporując do niego elementy emostylistyki, zespoły zza Odry trzymają równy poziom. Caliban, Neaera, Maroon, Deadlock czy najważniejszy z nich - Heaven Shall Burn - stały się gwarancją muzycznej jakości. "Invictus", szósty studyjny krążek HSB, potwierdza ich wysoką formę. A trzeba przyznać, że poprzednią płytą "Iconoclast" poprzeczkę postawili sobie wysoko.
Muzycznie "Invictus" nie przynosi w dorobku Heaven Shall Burn zmian. To wciąż porywająca mieszanka hardcore’owej energii i szybkich, thrashowych riffów doprawionych elementami death metalu. Niespodziankę przynosi jedynie utwór "Given in Death" nagrany wspólnie z wokalistką Deadlock Sabine Weniger. Zaskakująco łagodny, melodyjny, jak na dokonania HSB nawet zbyt spokojny. - To był swego rodzaju eksperyment - tłumaczy Maik Weichert. - Chcieliśmy zagrać inaczej, sprawdzić się w trochę innym repertuarze, zobaczyć, jak ocenią to fani. Ale w żadnym wypadku nie oznacza to zmiany w naszej muzyce. Cały czas gramy ekstremalnie i taka będzie też następna płyta Heaven Shall Burn.
W wypadku tego zespołu równie ważna jak kompozycje jest też warstwa tekstowa. HSB to jedna z grup, które do przesłania, jakie niosą, przywiązuje olbrzymią wagę. Antyrasistowskie, antyfaszystowskie, lewicujące teksty powstają po długich dyskusjach całego zespołu. - Zależy nam na tym, żeby nasza muzyka niosła pewną wiedzę o świecie. Jeśli ludzie na koncertach przychodzą po prostu dobrze się bawić, to w porządku. Ale jeśli nasze teksty skłonią ich do refleksji, do dalszych poszukiwań, przemyśleń, to wtedy wiemy, że osiągnęliśmy swój cel - mówi Weichert.
A dla zespołu nośnikiem idei i informacji najczęściej jest historia. HSB potrafią w swoich tekstach rozliczyć się z zabójcami Róży Luksemburg i Karla Liebknechta, przypomnieć poezję wygnanego z nazistowskich Niemiec Maksa Hermanna-Neissego, wspominać bohaterów antyhitlerowskiego ruchu oporu. - Niemcy cały czas muszą pamiętać o swojej historii - mówi Weichert. - Musimy cały czas przypominać o złu, jakie wyrządziliśmy. Ale jednocześnie upamiętniamy bohaterów ruchu oporu. Dla wielu ludzi taką postacią był Claus von Stauffenberg, bo zorganizował zamach na Hitlera. Ale on był takim samym nazistą jak inni. Owszem, chciał doprowadzić do zakończenia wojny, ale także przejąć władzę. My wspominamy innych ludzi, często anonimowych, zabijanych w obozach zagłady tylko za to, że myśleli inaczej niż hitlerowcy.
W swoim dorobku Heaven Shall Burn ma także utwór poświęcony Polsce. Podczas gdy wszyscy zachwycają się kolejną produkcją Szwedów z grupy Sabaton, którzy na nowej płycie nagrali piosenkę poświęconą powstańcom, HSB zarejestrowali utwór "Armia" już kilka lat temu, na krążku "Deaf to Our Prayers". - Zainspirowała go historia walczącego w Armii Ludowej dziadka mojego polskiego przyjaciela - tłumaczy Weichert. - Wiem oczywiście, jaka jest różnica między Armią Ludową a Armią Krajową (swoją drogą obie nazwy Maik wymawia po polsku - red.), ale chodziło mi o pewien symbol. W końcu wszyscy walczyli przeciwko jednemu wrogowi, a to, co działo się za kulisami i po wojnie, to już zupełnie inna historia - dodaje.
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.0011.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.0011.002.jpg@RY2@
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu