Dziennik Gazeta Prawana logo

W Polsce zagrają największe gwiazdy rocka i alternatywy

1 lipca 2018

Jeszcze nigdy oferta polskich festiwali muzyki niezależnej nie była tak bogata jak w tym roku. Open’er, Tauron Nowa Muzyka czy OFF Festival usunęły dawne widowiska w cień.

Niegdyś legendarne imprezy muzyczne, jak Sopot czy Opole, dziś znalazły się na marginesie show-biznesu. Nie istniałyby bez ogólnodostępnych transmisji telewizyjnych.

Najstarsze polskie festiwale podupadają i od kilkunastu lat funkcjonują tylko jako telewizyjne masówki, na których muzyka liczy się najmniej. Nie wiadomo, czy tegoroczny Sopot Festival w ogóle się odbędzie, bo TVN po wygaśnięciu pięcioletniego kontraktu wycofał się z jego organizowania. Zamiast tego TVN prawdopodobnie pokaże Orange Festival 2010, którego dyrektorem został Piotr Metz, poprzednio szef festiwalu sopockiego. Ale miejsce żenująco słabych artystycznie koncertów polskiej piosenki i występów trzecioligowych gwiazd zagranicznych mają szansę zająć festiwale muzyki niezależnej organizowane przez pasjonatów.

Pomysłodawcy katowickiego OFF Festivalu, Tauron Nowa Muzyka czy gdyńskiego Opener Festivalu zapraszają najciekawszych artystów z Europy i USA. To muzyczna nisza, ale z najlepszym znakiem jakości. O tym, że tak jest, przekonują liczby, a głównie frekwencja: ostatnią edycję Openera mimo dość drogich karnetów obejrzało ponad 70 tys. osób, OFF Festival - 15 tys., 12 tys. płocki Audioriver, po kilka tysięcy ludzi przyjechało na Tauron, Selector i całą rzeszę mniejszych festiwali. Na każdej z imprez pojawiają się słuchacze z całej Europy.

Podobnie będzie w tym roku, bowiem imprezy rozsiane po całym kraju (Gdynia, Szczecin, Płock, Warszawa, Katowice, Wrocław, Kraków) szczycą się znakomitym zestawem gości. Gdy Anglicy otwarcie wyrażają zawód line-upem kultowego brytyjskiego Glastonbury, który z roku na rok staje się coraz bardziej popową imprezą dla coraz większego kręgu słuchaczy, polscy fani nie mają na co narzekać - wręcz przeciwnie, będą mieli potężny problem z wyborem koncertów. Przyjadą zarówno wielkie gwiazdy, jak i nowe odkrycia sceny niezależnej. Organizatorzy imprez nie zdradzają, jakimi dysponują budżetami, ale sprowadzenie Pearl Jam, Gorillaz Sound System, Kasabian, Klaxons i kilkudziesięciu innych zespołów na gdyńskiego Openera wymaga z pewnością setek tysięcy dolarów. Część budżetu imprezy pokrywa główny sponsor Heineken.

I choć line-up Openera jest imponujący, to najważniejszą polską imprezą muzyki niezależnej stał się katowicki OFF (wcześniej organizowany w Mysłowicach). Organizatorzy obu imprez już zaczęli walkę o publiczność i wyścig na nazwiska zaproszonych artystów. W zeszłym roku różnice między kilkoma festiwalami były już widoczne, ale dopiero teraz widać, że organizatorzy OFF Festivalu, podobnie jak w zeszłym roku, wybrali zespoły, których jeszcze w Polsce nie słyszeliśmy. Do niedawna można było pomarzyć o zebraniu na jednej scenie legend takich jak Dinosaur Jr., Tindersticks czy The Flaming Lips.

Przy katowickim festiwalu Opener stracił nieco oddech, a listę gości można interpretować jako kompromis między mainstreamem a muzyką niezależną. Po ostatniej edycji Opener otrzymał m.in. tytuł najlepszego dużego festiwalu przyznany przez European Festival Awards, i znalazł się w zestawieniu 20 najlepszych festiwali w Europie według "The Times". To rzeczywiście nasza największa muzyczna impreza. Gdyńskie koncerty zgromadzą przede wszystkim artystów głośnych i uznanych, którzy przyciągną tłumy, podobnie jak dzieje się to na Glastonbury. Będą więc: Massive Attack, Tricky, Archive, Skunk Anansie, Pearl Jam, Empire Of The Sun, ale również kultowy amerykański Pavement, Kasabian, a nawet nestorka Grace Jones, która dwa lata temu powróciła znakomitą płytą "Hurricane".

OFF i Opener walczą o prymat na polskim rynku festiwalowym, ale za plecami mają coraz silniejszą konkurencję. Swoją publiczność zgromadzą na pewno krakowskie Selector oraz Coke Live Music, warszawskie Orange i Sonisphere, płocki Audioriver, a nie można zapominać o największym darmowym festiwalu w Europie, czyli Przystanku Woodstock. Każdy z nich stawia na artystów niekomercyjnych, a pośród gwiazd pojawiają się wykonawcy niszowi. Świadczy to o tym, że to rodzime festiwale alternatywne kształtują gust Polaków. Wystarczyło kilka lat z dobrą ofertą imprez, a krajobraz muzyczny się zmienił.

@RY1@i02/2010/082/i02.2010.082.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. Marcin Kaliński

Mike Patton z Faith No More zrobił furorę na ubiegłorocznym Openerze

Anna Gromnicka

anna.gromnicka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.